„When sorrows come, they come not single spies. But in battalions”

Ostatnia wizyta w Londynie nie była tak intensywna teatralnie jak kilkanaście poprzednich. Tylko 3 przedstawienia w czasie 3-dniowego pobytu, to zaskakująco mało. Normalnie wcisnęłabym w tym czasie 6 spektakli. Ale pandemia nie odpuszcza, co widać również w repertuarach londyńskich teatrów, w których trochę powtórek, transferów, a trochę mniej nowych, elektryzujących pozycji. Ale nie ma tego…

‚One drink. And if you never want to see me again you never have to see me again.’

Muszę przyznać, że wycieczki teatralne do Londynu w czasie pandemii są dość stresujące. Borys i koledzy z rządu robią wszystko, by zniechęcić turystów (również w pełni zaszczepionych) do wizyt w Wielkiej Brytanii… Masa formularzy, testy przed i w trakcie pobytu, które dodatkowo podwyższają koszty wycieczki… Sfrustrowana wymaganiami, ze sto razy zmieniałam decyzję jadę czy nie…

"Nothing is funnier than unhappiness"

Jeszcze trzy tygodnie temu świat był odrobinę lepszym miejscem. Dzisiaj czuję się jakbym była bohaterem filmu Soderbergha albo odcinka Black Mirror. Chciałabym już dojść do napisów końcówych, ale tylko pod warunkiem, że poprzedzałby go ckliwy happy end… Wracając do lepszych czasów… Na koniec lutego udało mi się zorganizować wyjazd do Londynu. Pogoda była okropna, słońce…

‚There’s something awfully sad about happiness, isn’t there?’

By tradycji stało się zadość, znowu w sierpniu zamiast leżenia na plaży, drinków z parasolkami i błogiego lenistwa zafundowałam sobie z siostrą maraton w Londynie. Nic na to poradzić nie mogę, że wizja obejrzenia kilku wysokiej jakości przedstawień z doskonałą obsadą działa na mnie bardziej niż pokusa nicnierobienia w pięknych okolicznościach przyrody. W Londynie –…

„For a souvenir, for a warning, for a lick of night in the morning”

Zaledwie po sześciu tygodniach od ostatniej wizyty, znowu pakujemy walizki i lecimy do Londynu nakarmić nasz głód teatralnych emocji. Tym razem dopisują nam gwiazdy. Dosłownie. Przed nami spektakle z Tomem Hiddlestonem i Charlie Coxem oraz z Cillianem Murphy. Na deser Joanne Froggatt. Przyjeżdżamy wczesnym rankiem. W samolocie dudnią fanfary. Ryanair pierwszy raz od bardzo dawna…

„Fasten your seat belts. It’s going to be a bumpy night”

Nowy rok i nowe plany teatralne. Od ostatniej, niezwykle udanej, wizyty w październiku minęło zaledwie kilka miesięcy, a wydawało się jakby to była cała wieczność. W międzyczasie brytyjskie media co chwilę podrzucały kolejne tytuły sztuk, gorące nazwiska aktorów i reżyserów, wydłużając tym samym naszą wish list do niebotycznych rozmiarów. Z czegoś trzeba było zrezygnować, ale…

„You ever hear of Killer Joe Cooper?”

W sierpniu miała być plaża i błogie lenistwo. Z trudem wyszarpany kilkudniowy urlop skończył się jednak w Londynie. Gdzie indziej?? Wszystko to wina Orlando Blooma, który wywinął mi numer i w czerwcu nie pojawił się na scenie Trafalgar Studio. Trochę zawiedziona, postanowiłam przebookować bilety na inny dzień w sierpniu. Pewnie nie organizowałabym kolejnej wycieczki do Londynu wyłącznie z…

I’m mad as hell and I’m not going to take this anymore!

Spokojnie, nie będzie to żaden manifest czy deklaracja. To po prostu zdanie, które Bryan Cranston kazał wykrzykiwać w trakcie spektaklu. A Walterowi White’owi lepiej nie odmawiać … Ale po kolei… ŚRODA Myślisz sobie, że skoro lecisz pierwszym lotem o nieprzyzwoicie wczesnej porze, to nie ma szans, by samolot nie wystartował o czasie? Cóż, Ryanair może…

Co słychać na West Endzie – teatralny Londyn w drugiej odsłonie

Powroty do Londynu są zawsze miłe, a szczególnie wtedy, gdy czekają cię dwa wieczory pełne teatralnych wrażeń … Zawsze to powtarzam, w dobie tanich przewoźników i hosteli wyjazd na spektakl nie jest ekstrawagancją. Oczywiście, funt wciąż ma się dobrze i nie rusza go nawet zbliżający się wielkimi krokami Brexit. Dlatego lepiej nie przeliczać wydanych kwot na złotówki,…

Uśmiech Hiddlestona, szekspirowskie dolce vita i pochwała spontaniczności (londyńskie teatry)

Odkąd sięgam pamięcią, teatr stanowił ważną część mojej kulturalnej edukacji. Zaczęło się od świetnej polonistki w liceum, która wypowiedziała wojnę tradycyjnym metodą nauczania. Drama, wykorzystująca naturalną zdolność człowieka do wchodzenia w role, okazała się lekiem na nudne lekcje polskiego i ciężkostrawne lektury szkolne. Na zajęciach kreowaliśmy nową rzeczywistość, odgrywaliśmy scenki, wchodziliśmy w buty literackich bohaterów. Nieustannie zmuszaliśmy naszą…