Małe kino z gwiazdorską obsadą

Niezależne amerykańskie produkcje stają się coraz bardziej atrakcyjne dla hollywoodzkich aktorów – przynajmniej taki wniosek można wysnuć przeglądając line-up festiwalu Sundance z ostatnich lat. Oby ta tendencja się utrzymała, bo dzięki temu coraz więcej tytułów pojawia się się także w polskich kinach. Przykładem może być chociażby Frank i Slow West z udziałem Michaela Fassbendera, Manglehorn z Alem Pacino, czy Joe z Nicolasem Cagem. Niestety, wciąż większość stanowią te tytuły, które na ekrany polskich kin nie trafiły, a powinny. Dzisiaj kilka takich tytułów.

MISSISSIPPI GRIND - Ryan Reynolds, Sienna Miller
MISSISSIPPI GRIND – Ryan Reynolds, Sienna Miller

W dobrze przyjętym na festiwalu Sundance Mississippi Grind Ryan Reynolds wciela się w postać Curtisa, który lubi sobie czasem zagrać partyjkę pokera albo obstawić wyścig. Nie zależy mu jednak na wygranej, w przeciwieństwie do Gerry’ego (Ben Mendelsohn) – hazardzisty, który wisi kasę wielu osobom. Mężczyźni poznają się przypadkiem. Garry wierzy, że Curtis przynosi mu szczęście. Garry ma plan. Wspólnie wybierają się w gambling tour po Mississippi z misją uwolnienia nieszczęśnika od długów.

Kariera Ryana Reynoldsa w końcu idzie w dobrym kierunku. Kanadyjski aktor coraz częściej angażuje się w ciekawe projekty spoza mainstreamu, przyjmując role, zarówno dramatyczne (Mississippi Grind), jak i komediowe (Głosy). W filmie Anny Boden i Ryan Flecka Reynolds obsadzony jest trochę wbrew schematom, na które kino niezależne może sobie pozwolić. W hollywoodzkich produkcjach to raczej młodszy aktor byłby przystojnym hazardzistą, a dojrzały – jego przewodnikiem i wybawcą. Tutaj rolę się odwracają, co daje aktorom znacznie więcej możliwości zaprezentowania swoich umiejętności. Niezwykle wiarygodne i intrygujące postacie stworzone przez duet Reynolds – Mendelsohn to jeden z wielu atutów tej retro hazardowej historii (retro, bo dziś w partyjkę pokera częściej niż przy stole, rozgrywa się przed ekranem komputera).

INFINITELY POLAR BEAR - Mark Ruffalo, Zoe Saldana
INFINITELY POLAR BEAR – Mark Ruffalo, Zoe Saldana

Mark Ruffalo bardziej znany z produkcji mainstreamowych, w kameralnym i bardzo osobistym filmie Mayi Forbes tworzy jedną z najlepszych kreacji w swojej bogatej karierze filmowej. Ale Ruffalo to nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po Infinitely Polar Bear. Reżyserka opowiada historię swojego dzieciństwa, obsadzają własną córkę (Wolodarsky) w roli, którą przyszło jej grać w życiu. Ojciec reżyserki – podobnie jak filmowy Cameron (Ruffalo) – cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, a o sobie żartobliwie mówił Polar Bear, od angielskiej nazwy choroby – bipolar disorder (w tym właśnie tkwi tajemnica zagadkowego tytuł filmu). Obraz Forbes nie jest jednak próbą rozliczenia się z trudnym okresem dorastania w nietypowej rodzinie, a raczej próbą spojrzenia na świat z perspektywy ojca i zrozumienie go. Efektem jest piękna, pełna ciepła historia rodzinna o zmaganiu się z codziennością, co przy psychicznej kondycji Camerona przybiera czasem groteskową formę.

Mark Ruffalo w głównej roli jest znakomity. Aktor bez trudu oddaje złożony charakter i zmienne nastroje bohatera. W jednej chwili bywa nadpobudliwy, szalony i nieodpowiedzialny, w środku nocy wyjdzie na baru, a dziewczynkom powie, by nie wpuszczały gwałcicieli do domu. W następnej chwili jest sympatycznym troskliwym rodzicem, który ukochanej córce w jedną noc uszyje spódnice flamenco wzorując się wyłącznie na kreacji lalki Barbie. Ta złożoność bohatera jest hipnotyzująca, podobnie jak chemia między Markiem Ruffalo a Zoe Saldaną. Nieważne, czy akurat się kłócą, czy ze sobą flirtują, zawsze iskrzy.

CAKE - Jennifer Aniston
CAKE – Jennifer Aniston

Jennifer Aniston jest świetną aktorką, jednak rozrywkowy repertuar, na który decydowała się od lat, nigdy nie pozwalał traktować jej poważnie. Dodatkowo perfekcyjny wygląd, który Aniston prezentuje niemalże w każdej produkcji, skutecznie przyćmiewa jej aktorski warsztat. Dziwi mnie, że przez tyle lat nikt wcześniej nie odważył się obedrzeć Aniston z piękna, a może sama aktorka, która uparcie pracuje nad perfekcyjnym wizerunkiem, przed tym uciekała. Zdecydowała się dopiero teraz, gdy każdy dodatkowy kilogram (lub jego utrata) jest na wagę oskarowego złota. Niestety, ekranowa przemiana american sweetheart nie została dostrzeżona przez członków Akademii Filmowej, choć wcześniej aktorka doczekała się trzech prestiżowych nominacji (Critics’ Choice, SAG, Złote Globy). Szkoda. Tym niemniej Jennifer Aniston to główny powód, by zobaczyć film Daniela Barnza.

Cake opowiada historię Claire Bennett (Aniston), która po wypadku samochodowym cierpi na chroniczny ból. Opuścił ją mąż (Chris Messina), a kobiety z grupy wsparcia zażądały jej odejścia, po tym jak niestosownie zachowała się po samobójczej śmierci jednej z ich koleżanek, Niny (Anna Kendrick). Wydaje się, że w życiu kobiety nie ma nikogo, poza wierną meksykańską gospodynią Silvaną (rewelacyjna Adriana Barraza). Stały jest za to ból, który Claire łagodzi dużymi ilościami leków, zresztą nielegalnie sprowadzanych zza granicy.

TRUE STORY - Jonah Hill, James Franco, Felicity Jones
TRUE STORY – Jonah Hill, James Franco, Felicity Jones

Film oparty na prawdziwych wydarzeniach sprzed lat. James Franco gra tu Christiana Longo , który po brutalnym zabiciu własnej rodziny trafił do więzienia. Mężczyzna ukrywa się poza granicami USA pod nazwiskiem Finkel. W pewnym momencie jego życia pojawia się dziennikarz, Michael Finkel, czyli Jonah Hill. Między publicystą wyrzuconym z The New York Timesa i czekającym na rozprawę mordercą rodzi się szczególna relacja. Finkel uczy więźnia sztuki pisania, a ten w zamian dostarcza mu materiałów do książki opowiadającej o zbrodni, której się dopuścił.

Reżyser filmu Rupert Goold (reżysera miniserialu The Hollow Crown z Tomem Hiddlestonem i Jeremy Ironsem) opiera swoją historię na możliwościach dwóch głównych aktorów. Jonah Hill i James Franco grają na naszych oczach w ryzykowną grę, opartą tyle samo na wzajemnej fascynacji, co nieufności. Choć Hilla nie znoszę, a dla James Franco obejrzę absolutnie wszystko (nawet To już jest koniec i Wywiad ze Słońcem Narodu), to brawa należą się głównie pierwszemu z nich. Hill wypada niezwykle wiarygodnie, jego emocje widać jak na dłoni, podczas gdy Franco (najwyraźniej bojąc się szarżować) pozbawia swoją postać uczuć i zachowuje kamienną twarz niemalże przez cały film. Felicity Jones – jako narzeczona dziennikarza – początkowo błąka się bez celu, ale wszelkie wątpliwości związane z jej rolą ulatują, gdy aktorka staje twarzą w twarz z mordercą.

COP CAR - Kevin Bacon
COP CAR – Kevin Bacon

Historia opowiedziana w Cop Car mogłaby być bazą dla filmu krótkometrażowego, a jednak Jon Watts robi z niej mięsisty thriller. W minimalistycznej historii pojawia się góra sześć postaci, a w jej centrum znajdują się dwójka ciekawskich dzieciaków, wściekły policjant i tytułowy radiowóz. Travis i Harrison przeżywają największą przygodę swojego życia, po tym jak uciekli z domu. Ich młodzieńcze marzenia spełniają się, gdy znajdują porzucony radiowóz policyjny. Choć o kierowaniu autem zielonego pojęcia nie mają, w miarę szybko opanowują tę umiejętność, podobnie jak strzelanie z pozostawionej w samochodzie broni. Ale tytułowy radiowóz skrywa w sobie więcej tajemnic… I jak się niebawem okazuje właścicielem porzuconego pojazdu jest skorumpowany szeryf Kretzer (Kavin Bacon), który rozpoczyna niezdarny pościg za dwójką nieletnich złodziejaszków.

Cop Car zgrabnie łączy dwa z pozoru niepasujące do siebie światy. Gliniarz – świetnie zagrany przez wąsatego Bacona – reprezentuje zepsuty, brudny świat szemranych interesów, gdzie nawet ludzie stający na straży prawa mają wiele za uszami. Natomiast chłopcy mają w sobie sporo dziecięcej ciekawości, ale również naiwności, która ściągnie na nich poważne kłopoty. Te światy, choć sprzężone ze sobą za sprawą policyjnego samochodu, przez większą część filmu istnieją niezależnie obok siebie, a nakładają się na siebie dopiero w końcowych minutach. Watts po mistrzowsku lawiruje między brutalnością szeryfa, a lekkomyślnością chłopców, między nerwowością pierwszego, a beztroską drugich. Wyczucia nie brakuje mu również w finale.

LOVE IS STRANGE - Alfred Molina, John Lithgow, Marisa Tomei
LOVE IS STRANGE – Alfred Molina, John Lithgow, Marisa Tomei

Love is Strange nie jest zwykłym filmem o gejach. Reżyser, Ira Sachs, zmienia optykę, bo zamiast o pączkowaniu homoseksualnych fascynacji, opowiada o dojrzałym związku z imponującym stażem. Zaś intymny, czuły świat bohaterów zestawia z gorzkimi realiami życia w wielkim mieście.

Ben (John Lithgow) i George (Alfred Molina) są parą od blisko czterech dekad. Dzięki nowemu prawu mogą w końcu wziąć ślub. Jednak wkrótce po ceremonii informacja o ślubie dociera do dyrekcji katolickiej szkoły, w której zatrudniony jest George. Mężczyzna traci pracę i wraz z Benem muszą opuścić swoje nowojorskie mieszkanie. George wprowadza się do sąsiadów – dwóch policjantów będących parą, zaś Ben przeprowadza się na Brooklyn, by zamieszkać u krewnych. Nieoczekiwana rozłąka jest próbą dla ich związku. Wzruszająca, uniwersalna, pełna ciepła opowieść o miłości, która pokonawszy już wiele przeszkód, musi stawić czoła kolejnym wyzwaniom.

Z FOR ZACHARIAH - Margot Robbie, Chiwetel Ejiofor, Chris Pine
Z FOR ZACHARIAH – Margot Robbie, Chiwetel Ejiofor, Chris Pine

Trudno o filmie Craiga Zobela myśleć w kategorii indie, gdy na ekranie oglądamy najlepszych aktorów z blockbusterowych produkcji. Mamy tu Margot Robbie – piękność z Wilka z Wall Street, a za chwilę członkini Suicide Squad, Chrisa Pine’a – gwiazdę Star Trek Into Darkness oraz Chiwetela Ejiofora ze Zniewolonego. 12 Years a Slave, który niebawem zagra w Doktor Strange. Całkiem nieźle, jak na niszowego twórcę, ale może w skompletowaniu znakomitej obsady pomogła osoba producenta, znanego aktora – Tobey Maguire’a.

Z for Zachariah to historia miłosnego trójkąta w czasach po katastrofie atomowej. Konstrukcja fabuły trochę przypomina tą z komediowej serii The Last Man on Earth, z tą różnicą, że tu jedyną ocalałą jest kobieta – Ann (Margot Robbie). Niebawem okazuje się, że katastrofę przeżył ktoś jeszcze – Loomis (Chiwetel Ejiofor). Kobieta i mężczyzna układają sobie życie we dwójkę, ale sielankę przerywa pojawienie się intrygującego Caleba (oczywiście Chris Pine).

DIGGING FOR FIRE - Orlando Bloom, Sam Rockwell
DIGGING FOR FIRE – Orlando Bloom, Sam Rockwell

Joe Swanberg ściągnął na plan aktorów znanych z poprzednich produkcji (Jake Johnson, Ron Livingstone, Anna Kendrick) oraz aktorów niestroniących od niezależnych produkcji (Rosemarie DeWitt, Brie Larson, Mike Birbiglia, Sam Rockwell, Chris Messina). Zaskoczeniem był natomiast udział w projekcie Orlando Blooma, który prawie wcale nie pojawia się w niszowych projektach. Okazuje się, że Brytyjczyk z chęcią wziął udział w Digging for Fire, stawiał jednak pewne warunki. Po pierwsze – miał jeździć na motocyklu, po drugie – chciał koniecznie na planie wdać się w bójkę. Z racji luźnego scenariusza, twórcy filmu byli w stanie spełnić zachcianki aktora.

Jest strasznie i śmiesznie – broń i kość zakopana w ogrodzie, klątwa, męska impreza, palenie skrętów i wątpliwej reputacji panie do towarzystwa. Wszystko brzmi dość absurdalnie jak na Joe Swanberga, który przede wszystkim jest świetnym obserwatorem codzienności i ludzkich relacji. W Digging for Fire proza życia wymyka się spod kontroli, a to za sprawą zwariowanego scenariusza, w którym palce maczał ulubiony aktor reżysera – Jake Johnson (Nick pamiętny miłośnik flanelowych koszul z serialu New Girl).

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s