All About Eve | Noël Coward Theatre, London

Ivo van Hove nie rezygnuje z wystawiania scenicznych wersji klasycznych filmów. Reżyser z Belgii na londyńskich scenach wystawił już Opętanie z Judem Law – na podstawie filmu Luchino Viscontiego z 1943 roku oraz doskonały Network z Bryanem Cranstonem – na bazie oscarowego hitu z 1976 roku. Teraz, na deskach Noel Coward Theatre, pokazuje swoją wersję głośnego filmu z 1951 roku – Wszystko o Ewie.

Nie ma sensu porównywać oscarowego filmu i przedstawienia. To dwa osobne byty, które dzieli prawie siedemdziesiąt lat. To ogromna przepaść. W czasach, w których powstawał obraz Josepha L. Mankiewicza nie istniało nawet pojęcie paparazzi, nie było tabloidów, gwiazdy filmowe wydawały się nieosiągalne i miały status niemalże istot pozaziemskich. Tymczasem akcja londyńskiego przedstawienia dzieje się współcześnie, w czasach, gdy rozwój technologii, portale plotkarskie, przybliżyły gwiazdy do zwykłych ludzi. Sławne osobistości nie tworzą zamkniętego elitarnego grona, do którego trudno dostać się osobom z zewnątrz. Karierę można zrobić w jeden dzień. A media społecznościowe wprowadziły dyktaturę perfekcji i wiecznej młodości. I właśnie tą nową rzeczywistość pokazuje van Hove w swoim eleganckim, naszpikowanym technologią spektaklu. Jednocześnie czerpiąc z głównego wątku filmu – rywalizacji między wielką gwiazdą Broadwayu, a jej młodą, zachwycającą następczynią – odsłania mechanizmy działania szołbiznesu, jak również drwi z celebryckiego świata.

Według mnie Ivo van Hove już dwukrotnie otarł się o perfekcję. W Network przesunął granice teatru, tworząc niepowtarzalny efekt live cinema. To właśnie sztuka z Brynem Cranstonem jest dla mnie punktem odniesienia w kontekście możliwości belgijskiego reżysera ( i jego stałego współpracownika – scenografa Jana Versweyvelda) w sferze wizjonerskiej formy, nieograniczonej kreatywności i wizualnej spójności. Natomiast Widok z mostu poruszył najmocniej moją czułą strunę. All About Eve nie ma ani wielkiej siły oddziaływania, nie ma też zapierającej dech w piersiach formy. Ale dwugodzinne przedstawienie ogląda się bardzo dobrze.

Zaletą spektaklu jest świetny casting. Gillian Anderson nie była pierwszym wyborem reżysera do roli Margo Channing. Początkowo van Hove w roli diwy z Broadwayu widział Cate Blanchett. Ale australijska aktorka musiała ostatecznie zrezygnować z udziału w projekcie z powodu konfliktu w grafiku. Anderson podjęła wyzwanie i ostatecznie stworzyła kreację równie pamiętną jak ta w Tramwaju zwanym pożądaniem z 2014 roku. To zadanie wymagało od aktorki również sporo odwagi i dystansu do siebie. Czasami wszędobylska kamera bezczelnie zagląda do garderoby bohaterki i przygląda się jej uważnie, rejestrując wszelkie oznaki upływającego czasu, a następnie przekazuje obraz na ogromny, umieszczony tuż nad sceną, telebim. Ale zazwyczaj Margo wygląda zniewalająco pięknie – w długich sukniach, szpilkach, futrze i blond peruce. Ma klasę i charyzmę. Margo w wykonaniu Anderson to postać złożona. Zwykle to fajterka, będąca w nieustannej gotowości do podjęcia kolejnej walki o miejsce w świecie, który ją odrzuca. Czasem bywa wyraźnie zrezygnowana i zmęczona szołbiznesem i panującymi tu okrutnymi zasadami.

Lily James jako Eve przechodzi wiarygodną sceniczną przemianę. Najpierw jako zagorzała fanka wspaniałej Margo Channing nieśmiało wkracza w świat ukochanej gwiazdy. Zdobywa zaufanie Margo i zostaje jej asytentką. Gdy zaczyna czuć się coraz pewniej i swobodniej w świecie sławnych ludzi i wystawnych przyjęć, coraz bardziej zaczyna ingerować w życie prywatne i zawodowe aktorki. Wkrótce zostaje dublerką Margo na scenie. Trzeba przyznać, że Lily James przejmuje kontrolę z wdziękiem, młodzieńczą odwagą i energią. Monica Dolan zachwyca w roli Karen, która nie tylko nieświadomie sabotuje karierę swojej przyjaciółki Margo, ale również własne małżeństwo. Sheila Reid bawi w roli kąśliwej garderobianej.

Mniejsze, ale jednak znaczące role przypadły w udziale aktorom. W All About Eve to właśnie faceci kształtują kobiece kariery. Nerwowy dramaturg (Rhashan Stone) powołuje do życia kobiece bohaterki na papierze, kształt nadaje im reżyser w swoich spektaklach (czarujący Julian Ovenden), na które pieniądze wykłada śliski producent (Ian Drysdale). Zaś arogancki krytyk (doskonały Stanley Townsend) może przekreślić czyjąś karierę jednym zdaniem, albo odwrotnie – pomóc w karierze przychylną opinią.

Ivo van Hove znów korzysta z dobrodziejstw, które dają mu technologia. Kamera pracuje w wielu momentach przedstawienia, zagląda nie tylko do garderoby Margo, ale również do kuchni czy łazienki w czasie spotkań towarzyskich. Podgląda gości, podsłuchuje ich rozmowy.

Olśniewające kostiumy An D’Huys, pomysłowa scenografia Jana Versweyvelda oraz nastrojowa muzyka PJ Harvey idealnie oddają realia elitarnego świata szołbiznesu, w którym króluje blichtr i przepych. Garderoba Margo nawiązuje do The Factory – nowojorskiego atelier Andy’ego Warhola. Tutaj miesza się świat prywatny i zawodowy artystów. Na pokrytych białą cegłą ścianach wiszą piękne, wyretuszowane portrety głównej bohaterki. Z czasem ich miejsce zajmą podobizny Eve. Niestety, mocno odsłonięta scena w Noel Coward Theatre spowodowała, że głosy czasami rozchodziły się po wielkiej przestrzeni. Musiałam mocno wytężać słuch, by zrozumieć niektóre fragmenty sztuki, a siedziałam w trzecim rzędzie przy scenie.

Fasten your seatbelts. It’s going to be a bumpy night – mówi w pewnym momencie Margo. Ale pasy nie są konieczne. Choć Ivo van Hove podejmuje ciekawe tematy, jak radzenie sobie z upływającym czasem, przemijająca sława, czy kreaowana przez media dyktatura prefekcyjności, to jednak trudno zatracić się w tym, co dzieje się na scenie, ciężko też kibicować niezbyt sympatycznym bohaterom.

Pomimo słabszej formy belgijskiego reżysera, polecam obejrzenie All About Eve z powodu eleganckiej formy i znakomitych kreacji aktorskich. Niekoniecznie jest to sztuka warta wycieczki do Londynu, ale wyprawy do kina jak najbardziej.

(M.)

zdjęcia: Jan Versweyveld

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s