Z for Zachariah

Trudno o filmie Craiga Zobela myśleć w kategorii indie, gdy na ekranie oglądamy najlepszych aktorów z blockbusterowych produkcji. Mamy tu Margot Robbie – piękność z Wilka z Wall Street, a za chwilę członkini Suicide Squad, Chrisa Pine’a – gwiazdę Star Trek Into Darkness oraz Chiwetela Ejiofora ze Zniewolonego. 12 Years a Slave, który niebawem zagra w Doktor Strange. Całkiem nieźle, jak na niszowego twórcę, ale może w skompletowaniu znakomitej obsady pomogła osoba producenta, znanego aktora – Tobey Maguire’a.

Z for Zachariah jest skromny aktorsko (pojawia się tylko wymieniona trójka aktorów) za to bogaty wizualnie (plenery Nowej Zelandii uchwycone przez stałego współpracownika Davida Gordona Greena – Tima Orra). Konstrukcja fabuły trochę przypomina tą z komediowej serii The Last Man on Earth, na szczęście bez soczystego humoru skoncentrowanego głównie na kwestii prokreacji. Zobel wraz ze scenarzystą,  Nissarem Modi buduje bardzo powolną i subtelną historię miłosnego trójkąta w świecie po apokalipsie.

Tajemnicza katastrofa wyludniła ziemię. Ann (Robbie) mieszka w miejscu, które cudem zachowało swoją urodę. To niemal raj na ziemi. Dziewczyna mieszka sama, ukochanego ojca – pastora i młodszego brata straciła w czasie kataklizmu. Został jej tylko wierny pies. Jej samotny żywot przerywa niespodziewane pojawienie się mężczyzny, który nieświadomy zagrożenia, wchodzi do skażonej wodzie. Ann zabiera go do domu i opiekuje się schorowanym nieznajomym. Dr. John Loomis (Ejiofor) okazuje się być zdolnym naukowcem, który w drodze wdzięczności za przywrócenie go do świata żywych, pomaga dziewczynie na farmie. Gdy zaczyna w nich kiełkować uczucie, znikąd pojawia się młody i przystojny Caleb (Pine).

Wraz z pojawieniem się ostatniego ocalałego, filmowa historia nabiera rumieńców. John, choć nie chce się do tego przyznać, widzi w młodym przybyszu poważne zagrożenie. Drażni go, że Caleb i Ann doskonale się rozumieją, a ich wspólnym językiem jest wiara w Boga, podczas, gdy on nie jest religijny. Męska gra, która od tej pory rozgrywa się na naszych oczach, wcale nie jest fair. Czy John to dobry człowiek, na jakiego pozuje? Jakie są intencje Caleba? Czy naprawdę mocno wierzy, czy to tylko element gry, w której stawką jest uczucie pięknej dziewczyny? To kilka z pytań, które nasuwają się w trakcie seansu. Jedno jest pewne, w tym miłosnym trójkącie tylko Ann wydaje się całkowicie szczera i niewinna.

Craig Zobel znakomicie oddaje atmosferę napięcia i fascynacji, zaś aktorzy uwikłani w miłosną relację dają popis swoich umiejętności. Obdarta z glamour Margot Robbie jest słodka i skromna (zupełnie nie przypomina kobiety – wampa z Wilka z Wall Street), Chris Pine jest tajemniczy i czarujący (ale na inny sposób niż jego Prince Charming z Tajemnic Lasu), zaś Chiwetela Ejiofora najtrudniej rozgryźć. Trudno przewidzieć jak zakończy się ta osobliwa love -story. Ale gdy pojawią się napisy końcowe powinniśmy czuć satysfakcję.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s