Głęboki sen polskich dystrybutorów

Filmy oglądamy w domowym zaciszu, na małych ekranach komputerów, czasem w słabej kopii. Z przerwą na siku, rozmowę telefoniczną z matką lub zaparzenie herbaty. A przecież filmy robi się po to, by je oglądać na dużym ekranie. Niby to oczywiste, a jednak często o tym zapominamy.  Oczywiście wiele jest powodów, dla których wybieramy domowy seans. Zwykle chodzi o pieniądze i czas. Czasem o zwykłe lenistwo. Kulturalnie po godzinach większość premier ogląda w zaprzyjaźnionym kinie, na specjalnych pokazach i festiwalach. Nawet mogłybyśmy oglądać więcej, gdyby nie pewien szkopuł. Chodzi o głęboki sen polskich dystrybutorów. Zwykle senność ogarnia ich w okresie zimowym, strategicznym dla większości kinomanów.

Co roku w grudniu w kinach panuje zastój. Dystrybutorzy obawiają się, że między pieczeniem ciast, lepieniem pierogów i bieganiem po galeriach handlowych, nikt nie znajdzie czasu na wypad do kina. Potem na pocieszenie – w pierwszy lub drugi dzień świąt – wrzucą nam jakiś hit (Hobbit nigdy Cię nie zawiedzie!). A po nowym roku startuje filmowy maraton, któremu tempo nadaje trwający w najlepsze sezon nagród za oceanem, uwieńczony (w lutym lub marcu) galą oskarową. Problem w tym, że pomimo pełnej mobilizacji po stronie firm zajmujących się dystrybucją kinową w Polsce, wciąż wiele z oskarowych filmów wcale do nas nie dociera. I wtedy musimy wierzyć na słowo członkom Akademii Filmowej, że dokonali słusznego wyboru.

kultura_kulturalnie po godzinach

Tak w tym roku było z Julianne Moore nagrodzoną statuetką za pierwszoplanową rolę w Still Alice. Zaskakujące jest, że nigdy nie było planów pokazania tego obrazu w naszym kraju, choć film pojawił się na prestiżowych festiwalach i trafił do regularnej dystrybucji kinowej w USA. Co więcej, krytycy od samego początku wypowiadali się o produkcji pozytywnie i wychwalali Moore pod niebiosa. A worek nagród (Złoty Glob, BAFTA, Critics’ Choice), który jeszcze przed Oskarami zgarnęła aktorka, chyba nie pozostawiał wątpliwości, co do sukcesu filmu również w kraju nad Wisłą (zwłaszcza, że Motyl – książka, na bazie której powstał film również ciszył się sporą popularnością). Nie wydaje mi się, by plany dystrybucyjne mógł zablokować listopadowy wyciek do sieci niektórych tytułów Sony. Ale konia z rzędem temu, kto mi powie dlaczego zdecydowano się na wypuszczenie do kin słabejAnnie, a Still Alice już nie, skoro oba tytuły dzięki hakerom były dostępne w sieci? Filmu z Moore wciąż nie widziałam, może skuszę się na zakup dvd. Muszę tylko skończyć czytanie książki.

W zeszłym roku podobny los spotkał znakomitą Nebraskę. Kameralny, czarno-biały film, który doczekał się aż trzech kluczowych nominacji do Oskara (najlepszy film, najlepszy aktor pierwszoplanowy i aktorka drugoplanowa) nie spotkał się z zainteresowaniem polskich dystrybutorów. Ani przed, ani tym bardziej po oskarowej gali, gdy nie zdobył żadnej statuetki. Nawet najlepszy film 2014 roku – Witaj w klubie – pokazano w polskich kinach dopiero po rozdaniu Oskarów. Z trzema statuetkami w kieszeni film w Polsce zapewne zarobił znacznie więcej. Tylko, że ja  wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego w kraju wielkich filmowców i festiwali na światowym poziomie, wciąż zmusza się polskich widzów do oglądania Oskarów w ciemno.

W tym roku sytuacja polskiego widza była odrobinę lepsza. Wszystkie z nominowanych tytułów do filmu roku weszły do kin przed Oskarami. Nawet zaskakujące nominacje dla Snajpera (całkowicie zignorowanego w wyścigu po Złote Globy) przyspieszyły premierę filmu w Polsce. Ostatecznie przed oskarową uroczystością nie obejrzeliśmy tylko Selmy. Nadrobimy to niebawem. Polska premiera filmu zaplanowana jest na 10 kwietnia.

Cieszy obecność Selmy w planach dystrybucyjnych, tym bardziej, że dobrze oceniany za oceanem film ostatecznie nie doczekał się żadnej ważnej nagrody. Chyba, że za takową uznać Oskara i Złoty Glob dla Glory Johna Legenda w kategorii najlepsza piosenka. Wygląda na to, że w polskich kinach będziemy mieć biografię Martina Luthera Kinga, zabraknie za to biografii  angielskiego malarza, Williama Turnera. Mr. Turner, film Mike’a Leigha z popisową (nagrodzoną Złotą Palmą w Cannes) rolą Timothy Spalla, do tej pory nie znalazł w Polsce dystrybutora.

kultura_kulturalnie po godzinach

Ponoć Akademia Filmowa uwielbia aktorskie metamorfozy. W tym roku pozostała obojętna na przemianę Jennifer Aniston, choć część krytyków uważało aktorkę za czarnego konia Oskarów. Ostatecznie Aniston nie otrzymała nawet nominacji, choć wcześniej za rolę kobiety cierpiącej na chroniczny ból w filmie Cake, nominowano ją aż trzykrotnie (SAG, Critics’ Choice i Złoty Glob). Póki co Polscy widzowie nie będą mieli szansy docenić aktorskich umiejętności serialowej ulubienicy. Żaden dystrybutor nie zaryzykował wypuszczenie na polski rynek niszowej produkcji.

kultura_kulturalnie po godzinach

Inherent Vice (Wada ukryta) i A Most Violent Year to dwa kolejne tytuły, które okazały się zbyt ryzykowne, by pokazać je w Polsce. Najzabawniejsze, że były takie plany, ale w ostatnich tygodniach terminy polskiej premiery w tajemniczych okolicznościach zniknęły ze stron filmwebu. Być może Inherent Vice – jeśli wierzyć zagranicznym krytykom – nie jest najlepszym filmem w dorobku Paula Thomasa Andersona, twórcy Boogie Nights czy Mistrza, ale jestem przekonana, że nazwiska Joaquina Phoenixa, Benicio Del Toro, Reese Witherspoon i Josha Brolina ściągnęłyby do kina tłumy. Najwyraźniej polskie firmy mają odmienną opinię.

kultura_kulturalnie po godzinach

Polski dystrybutor wycofał się z planów wypuszczenia bardzo dobrze ocenianego za granicą A Most Violent Year, choć w główne role wcielają się popularni aktorzy: Oscar Isaac i Jessica Chastain. Być może również nazwisko reżysera  J.C. Chandora nie robi na polskich widzach wrażenia, ale nic dziwnego skoro wcześniejszy projekt filmowca – świetne Wszystko stracone (one man show z w wykonaniu Roberta Redforda) wielkim łukiem ominął polskie kina. Tylko nieliczni – w tym ja – mieli okazję zobaczyć film na festiwalach i pokazach specjalnych.

Jeszcze wcześniej, bo na jesieni 2014, przez chwilę cieszyliśmy się polską premierą Brudnego szmalu, opartego na prozie Dennisa Lehane’a. Ale po jakimś czasie tytuł zniknął z wykazu premier. Film z udziałem Toma Hardy’ ego i Jamesa Gandolfini pojawił się nawet w programie Warszawskiego Festiwalu Filmowego i zebrał pozytywne oceny.  Na pocieszenie można przeczytać książkę (niezła!), albo poczekać na dvd. Na płycie – bez wcześniejszej dystrybucji kinowej – wyszedł też film muzyczny Jersey BoysClintowi Eastwoodowi bardzo zgrabnie udało się przenieść broadwayowski hit na taśmę filmową.

Jako miłośniczka niezależnych produkcji amerykańskich, muszę zwrócić uwagę na rażący brak tego typu filmów w polskich kinach. Na szczęście mieszkam we Wrocławiu, gdzie organizowany jest najlepszy festiwal filmowy pod słońcem: American Film Festival. To tutaj najczęściej nadrabiam filmowe zaległości. Potem obszernie piszę o festiwalowych propozycjach, choć mam świadomość, że trafiam do nielicznego grona. Tytułów godnych polecenia jest całe mnóstwo, ale szanse że pojawią się w Polsce – poza przeglądami – są znikome. Choć muszę przyznać, że niekiedy dystrybutorzy potrafią mile zaskoczyć. W (legalnych) kinach internetowych można było zobaczyć Zniknięcie Eleanor Rigby. Choć niestety w wersji Oni, gdy dwie poprzednie są znacznie ciekawsze: On i Ona. Ale lepsze to niż nic! Na dvd można dorwać The Skeleton Twins, choć polski tytuł woła o pomstę do nieba (Między nami bliźniętami). A niedawno do kin weszły Głosy – straszno – śmieszny film z Rynem Rynoldsem, który mocno podzielił dziennikarzy na festiwalu w Sundance. W Polsce przyjął się znakomicie, więc dystrybutorowi wypada tylko pogratulować odwagi.

Ponoć za kilka lat czeka nas prawdziwa rewolucja w zakresie dystrybucji filmów, co podyktowane jest głównie walką z piractwem. Mam nadzieję, że ów zmiany spowodują, że więcej tytułów będzie trafiać na ekrany polskich kin. Filmy będziemy oglądać w tym samym dniu co znajomi za oceanem, a członkom Akademii Filmowej nie będziemy musieli wierzyć na słowo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s