Red (Noël Coward Theatre, London)

Red to wyjątkowy spektakl. Tu każdego wieczoru (a czasem i popołudnia) powstaje na oczach widzów prawdziwy obraz (!).

Dramaturg John Logan napisał dramat Red zainspirowany wizytą w Tate Modern, gdzie obejrzał serię czerwonych obrazów autorstwa amerykańskiego malarza Marka Rothko. W dramacie opisał historię powstania słynnych dzieł. Miały być one dekoracją ekskluzywnej restauracji Four Seasons. Rothko przyjmując zamówienie opiewające na zawrotną sumę, pragnął aby jego obrazy wstrząsnęły odbiorcami. Po wizycie w restauracji, uświadomił sobie, że ludzie, którzy wydają tak ogromne pieniądze na jedzenie, nie są w stanie docenić jego dzieła. Ostatecznie odstąpił od zlecenia. Ale przytoczona historia to tylko pretekst do głębszych rozważań o tym, czym jest sztuka w naszym życiu. To niezwykle piękny i błyskotliwy tekst. W spektaklu Rothko marudzi, że w dzisiejszych czasach sztuka stara się przypodobać odbiorcy, jest tak fajna i przyjemna, że aż nudna. On zaś chce by jego sztuka zmuszała do myslenia: I’m here to stop your heart – wykrzykuje, wcielający się w rolę artysty, Alfred Molina. Muszę przyznać, że moje serce może się nie zatrzymało, ale na Red biło zdecydowanie mocniej.

Red wyreżyserowany przez Michaela Grandage nie jest wcale świeżutkim tytułem na West Endzie. W 2009 roku z powodzeniem wystawiany był w Donmar Warehouse, gdy w mojej głowie dopiero kiełkowała myśl o wyjazdach do londyńskich teatrów. Potem spektakl z Alfredem Moliną i Eddie Redmaynem podbił Broadway i zdobył nagrody Tony (w tym dla najlepszego dramatu). Aż w końcu po 9 latach powrócił na londyński West End z Moliną ponownie odgrywającym rolę malarza Marka Rothko oraz Alfredem Enochem w roli jego asystenta (aktor znany z serialu How to Get Away with Murder).

Olśniewa wizualna strona spektaklu. Wyndham’s Theatre zamienia się w prawdziwą pracownię malarska, w której w pocie czoła pracują artysta i jego pomocnik. Naciągając płótna malarskie na krosno malarskie, mieszając farby i w końcu malując – bohaterowie rozprawiają o sztuce, sławnych twórcach oraz życiu. Z gramofonu płyną spokojne jazzowowe dźwięki, a operujące na scenie światło ożywia obrazy Rothko, tak, że za każdym razem zdają się opowiadać inną historię.

Dwóch Alfredów na scenie daje popis aktorskich umiejętności. Molina skupia na sobie najwięcej uwagi. Jako Rothko jest charyzmatyczny, pewny siebie i w gruncie rzeczy dość nieprzyjemny. Wścieka się na ludzi, bo mają zły gust albo wcale nie rozumieją sztuki. Kpi z popularnej sztuki i młodego pokolenia artystów. Tak naprawdę, nie może znieść oddechu konkurencji na swoich plecach.

W londyńskim młodsze pokolenie nie ustępuje starszemu. Dla Enocha to pierwsza tak poważna rola teatralna. Gra jednak swobodnie, bez skrępowania. Wychodzi z cienia Moliny, podobnie jak postać Kena wychodzi z cienia wielkiego Marka Rothko.

Red trwa tylko 90 minut, ale spokojnie mogłoby trwać drugie tyle. Rzadko w teatrze zdarza się taka równowaga między tekstem dramatu, aktorstwem i wizualną stroną przedstawienia. Jeszcze rzadziej wszystkie te elementy tak bliskie są perfekcji.

Następnego ranka pobiegłam do Tate Modern obejrzeć obrazy Rothko. A trzy wieczory później na back stage’u udało mi się osobiście podziękować Alfredowi Enochowi za piękne emocje, których mi dostarczył.

 

(M.)

Reklamy

2 Komentarze Dodaj własny

  1. anna pisze:

    O, nawet nie wiedziałam o tym, że sztuka była wystawiana na West Endzie już dziewięć lat temu!
    Mnie także serce biło mocniej w czasie oglądania, a obaj aktorzy dali niesamowity popis swoich umiejętności.

    PS: Zupełnie nie na temat, ale kiedy planujesz(/planujecie) kolejną wizytę w Londynie? Do listopada można zobaczyć ‚The Jungle’, a jest to zdecydowanie najlepsza sztuka jaką kiedykolwiek widziałam (a i Hamiltona widziałam, i sześciu Hamletów, i kilka innych dobrych rzeczy, a w tym Red). W każdym razie po jej obejrzeniu od razu pomyślałam o tym blogu. Naprawdę wspaniała!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kulturalnie Po Godzinach pisze:

      Dziękuję za komentarz 🙂 Do Londynu wybieramy się za kilka dni. Niestety, będziemy bardzo krótko i mamy tak obłożony grafik (spektakle każdego dnia w południe i wieczorem), że już nic nie wciśniemy 😦 Ale pięknie dziękuję za rekomendację. Daj znać, jak coś godnego polecenia jeszcze zobaczysz w Londynie. Pozdrowienia.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s