Labour of Love (Noël Coward Theatre, London)

Długo się zastanawiałam się czy wrzucić Labour of Love w plan wycieczki do Londynu. Po pierwsze dlatego, że trochę stronię od teatru iście rozrywkowego. Po drugie z obawy, że sztuka mocno osadzona w kontekście politycznym Wielkiej Brytanii może być dla mnie niezrozumiała (dodatkowo tekst sztuki nie był dostępny, więc nie było mowy o przygotowaniu się przed wyjazdem). Ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności obejrzenia takiego duetu na żywo.  Z plakatów kusili Martin Freeman i znakomita Tamsin Greig, którą całkiem niedawno podziwiałam w roli Malvolia w Wieczorze Trzech Króli.  Uległam, choć  nie dałam się ponieść. Na wszelki wypadek kupiłam najtańsze bilety (za 10 funtów) na balkonie, żeby potem nie żałować, że wydałam fortunę za przedstawienie, które w ogóle do mnie nie przemówiło, by kilka tygodni później, w zachwycającym budynku Noël Coward Theatre, przeklinać własne skąpstwo. Treść sztuki Labour of Love okazała się bardziej przyswajalna niż zakładałam, a sceniczne żarty w wykonaniu niezwykłego aktorskiego tandemu potrafiły przyprawić o ból przepony. 

Polityczna komedia Labour of Love wyszła spod pióra Jamesa Grahama. Miłośnicy brytyjskiego teatru dobrze znają to nazwisko, bo 35-letni dramaturg idzie jak burza przez tamtejsze sceny. Rok temu w Garrick Theatre można było oglądać The House, a chwilę potem w Almeida Theatre sztukę The Ink o narodzinach dziennika The Sun (z sukcesem przeniesioną na West End). Ostatnio uznanie krytyków zdobyła najnowsza sztuka Grahama Quiz inspirowana teleturniejem Milionerzy –  pokazywana w Chichester Festival Theatre.

W Labour of Love Martin Freeman gra Davida Lyonsa – polityka Partii Pracy, zaś Tamsin Greig wciela się w postać Jean Whittaker, wieloletniej pracownicy biura okręgowego. Akcja toczy się z dala od londyńskiego zgiełku, w miasteczku Nottinghamshire. Historia zaczyna się w 2017 roku, gdy wszystko wskazuje na to, że David może stracić swoje miejsce w parlamencie. Sztuka ma ciekawą strukturę. W pierwszym akcie akcja przenosi się stopniowo 27 lat wstecz, zaś po przerwie historia toczy się na odwrót –  od 1990 roku do 2017. Owa konstrukcja wymaga od twórców sporo wysiłku od twórców, bo należy zmienić nie tylko wygląd aktorów, ale również podkład muzyczny i scenografię. Wszystko idzie jednak sprawnie i gładko w rytm brytyjskich hitów disco w stylu Things Can Only Get Better zespołu D: Ream.

Doskonały casting zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie. Martin Freeman i Tamsin Greig napędzają swoich bohaterów taką energią, że rozsadza teatr. Słowa uznania należą się szczególnie tej drugiej, bo dołączyła do zespołu kilka tygodni przed premierą (po tym, jak – z powodów zdrowotnych – z występów wycofała się Sarah Lancashire). Freeman i Greig grają postaci, które nieustannie się spierają, gdyż mają inne wizje dotyczące partii. Ale – jak zresztą sugeruje tytuł sztuki – nie chodzi tu tylko o politykę. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość i czekać właściwie do ostatnich minut przedstawienia, by na dobre zaiskrzyło między bohaterami. Są to jednak momenty tak intensywne i przekomiczne, że gdy opada kurtyna można pomyśleć, że właśnie obejrzałaś najlepszą sztukę pod słońcem.

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s