Hamlet (Harold Pinter Theatre, London)

Nie da się oglądać najnowszego londyńskiego Hamleta, bez odniesienia do wysprzedanej z prędkością światła wersji z Benedictem Cumberbatchem w roli tytułowej (pisałam o niej tutaj). Problem w tym, że najnowsza produkcja z Almeida Theatre (przeniesiona po kilku miesiącach na West End do Harold Pinter Theatre, gdzie miałam ją przyjemność oglądać pewnego bardzo deszczowego letniego wieczoru), uwidacznia wszystkie niedoskonałości poprzedniej adaptacji. Jedno jest pewne: i Benedict Cumberbatch i Andrew Scott, są Hamletami wyśmienitymi. Z tym, że ten pierwszy miał pecha i utknął w bardzo przeciętnym show.

Natomiast Andrew Scott trafił na niesamowicie kreatywnego twórcę teatralnego – Roberta Icke’a, który z klasycznych dramatów wyciąga całkiem nowe brzmienie. Młody reżyser, który najwyraźniej nie lubi łatek i ograniczeń [na jego stronie widnieje napis: Robert Icke – writer/director (but why label?)], w Londynie z powodzeniem wystawiał chociażby 1984 George’a Orwella (sztuka zawędrowała aż na Broadway) oraz Oresteję Ajschylosa. W czasie moich londyńskich wojaży tylko raz udało mi się zobaczyć sztukę zdolnego Brytyjczyka. Było to The Red Barn z Markiem Strongiem i Elizabeth Debicki – spektakl dobrze przyjęty przez krytyków (3 – 4 gwiazdki w brytyjskiej prasie), ale bez większego entuzjazmu. Ja jednak opuszczałam National Theatre bardzo zadowolona, zachwalając nieskrępowaną wyobraźnię reżysera. Icke za sprawą kilku ruchomych planów, stroboskopowych świateł, tekstu wygłaszanego z offu oraz efektu zamykania pojedynczych scen w sposób podobny do pstrykającej migawki w aparacie fotograficznym stworzył na teatralnych deskach imponujące filmowe uniwersum.

Pomysłowy to pierwszy przymiotnik, który przychodzi do głowy, gdy myślę o najnowszym Hamlecie. Drugi to aktualny. Robert Icke wystawia ponad 400-letni dramat Shakespeare’a jakby powstał wczoraj. Akcja dzieje się w duńskim Elsynorze, a właściwie – biorąc pod uwagę stylistykę przedstawienia – powinnam używać nazwy w Elsy-noir. Duch króla snuje się po pałacu, od czasu do czasu groźnie spoglądając w oko kamery CCTV. Jego ponure oblicze pojawia się na mozaice monitorów umieszczonych w pokoju pałacowej ochrony. Śmierć monarchy to medialne wydarzenie, stacje telewizyjne chętnie pokazują fragmenty z uroczystości pogrzebowej. Zresztą, tematy związane z duńską monarchią często trafiają tu na paski kanałów informacyjnych, a wścibskie kamery śledzą każdy ruch królewskiej rodziny …Icke ubiera stary tekst w bardzo współczesne szaty. W spektaklu znajdziecie mnóstwo ciekawych pomysłów, nad którymi mogłabym się rozwodzić długo. Ale skoro przedstawienie trafi do programu BBC Two, nie chcę psuć niespodzianki tym, którzy nie mieli okazji zobaczyć go na żywo w Londynie.

 

Muszę Was jednak ostrzec. Hamlet jest długi i powolny (3 godziny 45 minut z 2 przerwami). Ale właśnie to tempo, pozwala delektować się każdą linijką tekstu, a nawet każdą pauzą. Co najważniejsze, słyszany milion razy z teatralnej sceny tekst dramatu brzmi jakoś inaczej … świeżo i współcześnie. Ogromna w tym zasługa Andrew Scotta, który nie deklamuje Hamleta, za to mówi językiem słynnego dramaturga tak, jakby był to język obecnych pokoleń. Nie znajdziesz tu ani grama patosu i sztuczności. Choć nie ma bezpośredniej interakcji między aktorem a widownią, to jednak nieustannie czuć przepływającą z obu stron energię. Scott staje na skraju sceny, zwrócony bezpośrednio do widzów, wysyła zaproszenie do rozmowy. Po czym w swoich hipnotyzujących monologach pozwala im poczuć się powiernikami sekretów, bolączek i niepokojów. Taka poufałość to rzadkość w teatrze.

Choć Andrew Scott jest bijącym sercem londyńskiej inscenizacji, to grzechem byłoby nie wspomnieć choćby słowem o reszcie doskonałej obsady. Derbhle Crotty jako Gertruda (być może w wersji telewizyjnej pojawi się Juliet Stevenson) i Angus Wright jako Klaudiusz, pomimo dojrzałego wieku swoich bohaterów sprawiają wrażenie zakochanych nastolatków, którzy poza sobą świata nie widzą. Świetny jest Peter Wight jako poczciwy Poloniusz. Jessica Brown Findlay cudownie popada w obłęd jako Ofelia.

Jeśli macie możliwość, koniecznie obejrzyjcie retransmisję przedstawienia w BBC. Tak doskonałe, wiercące dziurę w mózgu inscenizacje Hamleta, trafiają się rzadko. Jeszcze rzadziej można je obejrzeć w domowym zaciszu.

(M.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s