Brooklyn

Patrząc na nagrody i nominacje, które do tej pory zdobył film Johna Crowleya, można uznać, że Saoirse Ronan jest najmocniejszym filarem tej pięknej opowieści o życiowych rozterkach młodej Irlandki na obczyźnie. Ale jej kreacja nie mogła być nawet w połowie tak znakomita, gdyby nie świetni partnerzy z planu (Domhnall Gleeson i  Emory Cohen) i reakcje, które zachodzą między trójką młodych aktorów. Bo chemii w Brooklynie jest więcej niż na lekcji w szkole.

kulturalnie po godzinach (4)

Eilis Lacey (Saoirse Ronan) wiedzie spokojne życie w irlandzkim miasteczku. Uczęszcza na kurs księgowości, dorabia w miejscowym sklepiku i znosi humory złośliwej właścicielki. Lepsza praca czy małżeństwo pozostają w sferze marzeń. Kiedy więc pojawia się okazja wyjazdu do Ameryki, dziewczyna długo się nie waha. Nawet jeśli pogoń za marzeniami oznacza rozłąkę z ukochaną matką i siostrą. Ale Nowy Jork wydaje się obcy i niedostępny. Eilis trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co potęguje jej tęsknotę za rodzinnym domem. Pewnego dnia poznaje Tony’ego (Emory Cohen) – uroczego i dowcipnego syna włoskich emigrantów, dzięki któremu życie dziewczyny nabierze rumieńców. Niebawem splot okoliczności sprawi, że wróci do rodzinnego miasteczka. Tam pozna Jima (Domhnall Gleeson), który zaoferuje jej wszystko, o czym niegdyś marzyła: szczęśliwe życie w Irlandii.

kulturalnie po godzinach (3).jpg

Podstawę fabuły stanowi powieść irlandzkiego pisarza Colma Toibina, którą na język filmu przełożył inny pisarz – Nick Hornby. Oczywiście nie jest to nowa fucha dla brytyjskiego autora, który wcześniej z sukcesem przerobił na scenariusz książkę Cheryl Strayed – Dzika droga. Jak odnalazłam siebie oraz pamiętnik Lynn Barber  – Była sobie dziewczyna. Kobieca perspektywa również nie jest mu straszna. Niektórzy zarzucają Horby’emu, że zubożył literacki pierwowzór Brooklynu, ograniczając do minimum tło historyczne i kulturowe historii. Tam gdzie Tóibín ociera się o interesujące dla lat 50-tych  XX wieku tematy  – konflikty rasowe i kulturowe, traumę po II wojnie światowej i czyhającą rewolucję seksualną, tam Hornby koncentruje się prawie wyłącznie na życiu uczuciowym bohaterki. Ale ta perspektywa ani przez chwilę nie jest nudna.

Na pierwszy rzut oka, Brooklyn może wydawać się ckliwym melodramatem. I rzeczywiście, wątki miłosne zostały tak poprowadzone, że gwarantującą maksymalną dawkę wzruszeń. Na szczęście Hornby nie chce zmuszać widza do nieustannego sięgania do kieszeni po chusteczki, dlatego podrzuca do scenariusza całkiem sporo elementów komicznych (cudowna scena obiadu z rodziną Tony’ego).

Operująca minimalnymi środkami wyrazu Saoirse Ronan tworzy postać z krwi i kości. Ekranowa wiarygodność aktorki pozwala widzowi wczuć się we wszystkie stany emocjonalne bohaterki. Bez trudu rozumiemy jej tęsknotę za rodziną i ojczyzną, jej zauroczenie skromnym hydraulikiem o włoskich korzeniach i w końcu fascynację bogatym Irlandczykiem. Ostatecznie widz staje przed takim samym trudnym wyborem jak Eilis. Komu kibicować? Zarówno utalentowany rudzielec – Domhnall Gleeson, jak i Emory Cohen, który jest chyba największą aktorską niespodzianką filmu (w Drugim obliczu, gdzie grał syna Bradleya Coopera, wypadł średnio) – tworzą świetne aktorskie kreacje. Co więcej, twórcy filmu nie muszą konfrontować we wspólnych scenach aktorów walczących o względy dziewczyny . Bo to co najważniejsze, w filmie Johna Crowleya wcale nie rozstrzyga się w słowach i gestach, ale w tym, co niedopowiedziane – ale namacalne. A tak jest z aktorską chemią w tym miłosnym trójkącie.

kulturalnie po godzinach (1)

Brooklyn to wizualna perełka. Dzięki kostiumom Odile Dicks-Mireaux (dziwi brak nominacja do Oskara w tej kategorii) i charakteryzacji ożywa na ekranie Nowy Jork lat 50-tych. Piękne zdjęcia Yvesa Bélangera tworzą niepowtarzalny retroklimat, któremu nie sposób się oprzeć.

Film Johna Crowleya, będzie wymieniany jednym tchem obok Carol Todda Haynesa. Nic też dziwnego, oba obrazy wyrażają tęsknotę za tym, co było – za stylową epoką i magią kina.

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Ginny pisze:

    W końcu ktoś docenił Brooklyn 🙂 Mam wrażenie, że masa ludzi widzi tam tylko wątek miłosny i z automatu skreśla ten film. A niesłusznie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s