Poza repertuarem #2

Co roku polskie kina omija sporo liczba interesujących tytułów. Na szczęście coraz więcej filmów można znaleźć na płytach dvd lub w kinach internetowych (w temacie nowości, polecamy zwłaszcza cineman.pl). Dziś prezentujemy 7 obrazów, które nie trafiły do regularnej dystrybucji kinowej, a zasługują na uwagę.

Inne ciekawe propozycje spoza repertuaru kinowego znajdziecie w poprzednim wpisie z tego cyklu – pod tagiem: POZA REPERTUAREM.

kultura_kulturalnie po godzinach
MROCZNY ZAKĄTEK (2015)

Libby Day (Charlize Theron) miała zaledwie siedem lat, gdy zamordowano jej matkę i starsze siostry. Na podstawie zeznań dziewczynki sąd skazał na dożywocie jej piętnastoletniego brata Bena (Tye Sheridan). Po dwudziestu pięciu latach, członkowie stowarzyszenia zajmującego się wyjaśnianiem tajemniczych zabójstw, chcą udowodnić, że za zabójstwami stoi ktoś inny. Proszą Libby o pomoc. Kobieta będzie musiała wrócić do wydarzeń z przeszłości i stawić czoła koszmarnym wspomnieniom, które odcisnęły piętno na całym jej życiu.

Książki Gillian Flynn to gotowy materiał na film. Makabryczne historie trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, zachwycają złożonością wątków i bohaterów i zaskakują zakończeniem. Dlatego trudno pojąć, by z tak doskonałej bazy literackiej wyszedł film zaledwie dobry. Mroczny zakątek może nie zadowolić miłośników prozy amerykańskiej pisarki. Nie ma też szans powtórzyć sukcesu Zaginionej dziewczyny. Zabrakło reżyserskiego wyczucia Davida Finchera – mistrza ponurych thrillerów oraz sprawnego pióra Flynn (jako scenarzystki). Mimo wszystko, warto sięgnąć po ekranizację, z powodu znakomitej obsady. Obok Theron i Sheridana, zobaczymy również Nicholasa Houlta, Chloë Grace Moretz i Christinę Hendricks.

kultura_kulturalnie po godzinach
BRUDNY SZMAL (2014)

Oryginalny tytuł filmu to The Drop, czyli dziupla, co w słowniku półświatka oznacza miejsce, do którego o ustalonej porze z całej okolicy spływa haracz dla mafiozów. Brooklyński bar, w którym pracuje Bob Saginowski (Tom Hardy), niegdyś należał do jego kuzyna Marva (James Gandolfini), dziś zarządza nim czeczeńska mafia. Pewnego dnia nieznani sprawcy napadają na knajpę i uciekają z pokaźną sumą pieniędzy. Co więcej, w okolicy pojawia się zwolniony właśnie z więzienia niejaki Eric Deeds (Matthias Schoenaerts), który nie tylko jest właścicielem przygarniętego przez Boba psa i byłym chłopakiem obecnej dziewczyny Boba, Nadii (Naomi Rapace). Sytuacja wokół barmana zaczyna się mocno komplikować. Policja węszy wokół sprawy napadu, Czeczeni na własną rękę próbują rozprawić się z rabusiami, Deeds chce odzyskać czworonoga i dziewczynę. Do głosu dochodzą również ambicje Marva, który nie może pogodzić się z utratą pozycji w przestępczym światku. Na domiar złego, zbliża się finał Super Bowl, w czasie którego w kasie lokalu będzie sporo brudnego szmalu…

Brudny szmal wyreżyserował belgijski reżyser, Michaël R. Roskam (Głowa byka), który zadbał o to, by proza Dennisa Lehane’a nie straciła swojego skromnego, stonowanego stylu na ekranie. Pomogli mu w tym aktorzy: łagodny, ale jednocześnie intrygujący Tom Hardy, rozczarowany życiem James Gandolfini, nieobliczalny Matthias Schoenaerts i tajemnicza Naomi Rapace. Roskam doskonale wyczuwa sedno powieści. Intryga kryminalna jest w filmie tylko pretekstem, by przyjrzeć się zawiłościom relacji międzyludzkich oraz by opowiedzieć o samotności, która jest konsekwencją popełnianych przez bohaterów czynów.

kultura_kulturalnie po godzinach
DŁUGI WRZEŚNIOWY WEEKEND (2013)

Adele (Kate Winslet) i jej nastoletni syn, Henry (Gattlin Griffith) wybierają się do supermarketu, aby uzupełnić zapasy żywności. Na miejscu spotykają uciekającego więźnia (Josh Brolin), który zmusza rodzinę do ukrycia go w ich domu. Przerażona kobieta nie przeciwstawia się porywaczowi obawiając się o bezpieczeństwo syna. Jednak kolejne wspólne spędzone godziny pokazują, że skazany za morderstwo Frank jest zupełnie innym człowiekiem, niż przedstawiają go w prasie i telewizji. Adele postanawia mu pomóc w ukryciu się przed policją.

Film, którego scenariusz oparto na prozie Joyce Maynardma ma sporo zalet – począwszy od znakomitej gry aktorskiej, po piękne słoneczne kadry Erica Steelberga  i spokojny, kojący klimat. Muszę przyznać, że do seansu zachęciło mnie przede wszystkim nazwisko reżysera. Nie wczytując się wcześniej w tematykę i bazę literacką produkcji, spodziewałam się raczej filmu podobnego do Juno, Uwiązani czy Kobiety na skraju dojrzałości. Tymczasem Jason Reitman nakręcił romans pełną gębą. Piękny, czuły, choć miejscami trochę naiwny (ale to już raczej „wina” literackiego pierwowzoru). Długi wrześniowy weekend spodoba się przede wszystkim niepoprawnym romantykom i miłośnikom talentu Kate Winslet.

kultura_kulturalnie po godzinach
ODRUCH SERCA (2014)

Odruch serca prezentuje wczesny okres epidemii AIDS w USA, między rokiem 1981 a 1984, a więc mniej więcej od momentu opisania i rozpoznania nieznanej dotąd choroby (nazywanej początkowo rakiem gejów). Rzecz cała ukazana jest przez pryzmat nowojorskiego środowiska homoseksualistów, a ściślej grona działaczy organizacji gejowskiej walczącej o zaalarmowanie opinii publicznej, o konkretną pomoc i fundusze na badania, jednym słowem – o poważne potraktowanie nieznanej dotąd epidemii. Mark Ruffalo wciela się w rolę pisarza-aktywisty Neda Weeksa, którego kontrowersyjna działalność prowadzi do konfliktu z przyjaciółmi i bliskimi. Ryan Murphy (Jedz, módl się, kochaj , serial: American Horror Story), bardziej niż na moralizatorstwo, stawia na realizm opowieści. Otwarcie mówi o miłości i pożądaniu – silniejszym nawet niż troska o własne zdrowie i życie. Odruch serca nie gloryfikuje ofiar epidemii, nie stara się z nich robić męczenników.

Film zrealizowany przez telewizję HBO ma sporą siłę przebicia nie tylko ze względu na tematykę (choć w tym względzie konkuruje chociażby ze znakomitymi Filadelfią i Witaj w klubie), ale również ze względu na znakomitą obsadę (Mark Ruffalo, Julia Roberts, Matt Bomer, Jim Parson i Taylor Kitsch), która udźwignęła ciężar granych postaci.

kultura_kulturalnie po godzinach
KTO TAM? / KNOCK KNOCK (2015)

Evan Webber (Keanu Reeves) ma wszystko – rodzinę, piękną willę i ciekawą pracę. Pewnego wieczora zostaje sam w domu – żona z dziećmi wyjechała na plażę, on zaś musi skończyć ważny projekt. Około pierwszej w nocy słyszy pukanie do drzwi. Na progu stoją dwie atrakcyjne dziewczyny. Evan wpuszcza je do mieszkania, oferuje pomoc (nieznajome się zgubiły i są całkowicie przemoczone). Tu jednak zaczynają się kłopoty. Genesis i Bel (Lorenza Izzo, Ana de Armas) bezczelnie uwodzą gospodarza. Gdy ten ulegnie, miłe i sympatyczne do tej pory dziewczyny zamieniają się w demony niszczące życie bohatera.

Film w reżyserii Eli Rotha może wywołać mieszane uczucia. Przez pierwsze 30 minut trzeba uzbroić się w cierpliwość i przymknąć oko na słabe sceny. Reeves wypada drętwo jako kochający ojciec, ale to jeszcze nic w porównaniu z topornymi dialogami w scenie uwodzenia. Jednak od momentu, gdy poczciwy Evan ulega dziewczynom, a te zaczynają się nad nim znęcać, wykorzystując wyrachowane formy tortur psychicznych i cielesnych, robi się naprawdę ciekawie. Aktorska forma Reevesa znacząco się poprawia, a film trzyma w napięciu, aż do świetnego finału.

Jest sposób, by z horroru Rotha czerpać więcej przyjemności. Trzeba po prostu podejść do niego ze sporym dystansem, pamiętając, że reżyser często inspiruje się kinem klasy B. Nie porywa się na arcydzieła.

kultura_kulturalnie po godzinach
UPOKORZENIE (2014)

Podstarzała gwiazda, Simon Axler (Al Pacino) czuje się wypalony. Bezpowrotnie zniknęła sceniczna charyzma, coraz trudniej zapamiętać kwestie i zawładnąć uwagą widza. Niemoc twórcza doprowadza go do szaleństwa. Któregoś wieczoru podczas spektaklu zdesperowany Simon rzuca się ze sceny. Trafia na terapię, która ma mu pomóc się pozbierać, a następnie zaszywa się swoim wiejskim domu. Tu pewnego dnia odwiedza go córka znajomych Pegeen (Greta Gerwig). Dziewczyna postanawia zamieszkać z sześćdziesięciolatkiem, a ich przedziwny związek przewraca życie aktora do góry nogami i przywraca mu chęć do życie.

Prawie dwugodzinny film Levinsona jest dość nierówny. Są momenty cudownie zabawne, jak na przykład samobójcza próba a la Hemingway albo próba wplątania Simona w morderstwo, są momenty intrygujące (scena finałowa). Ale są też sceny zbyt długie i zbyt nudne, które ratuje tylko świetna gra aktorska. Dzięki duetowi Gerwig – Pacino, ożywa na ekranie – zużyty do cna przez Rotha – motyw starca i dziewczyny. Upokorzenie przywodzi na myśl oskarowego Birdmana, w końcu w obu obrazach mamy do czynienia z próbą przezwyciężenia twórczego kryzysu. Ale podobna jest nie tylko tematyka, a także sposób ukazania aktorstwa od kuchni: ćwiczenie przed lustrem w garderobie, błądzenie po teatralnych korytarzach i … (więcej nie powiem, by nie zepsuć Wam zabawy). Oczywiście, film Levinsona w porównaniu z oskarowym dziełem Alejandro Gonzáleza Iñárritu wypada znacznie słabiej, ale również dlatego, że nawet najlepsze książki Philipa Rotha nie wytrzymują procesu przenoszenia z papieru na taśmę filmową.

Seansu Upokorzenia nie poleciłabym każdemu. Spodoba się tym, co lubią poczuć magię teatru w kinie oraz miłośnikom talentu Ala Pacino. A tych z pewnością nie brakuje.

KULTURA_KULTURALNIE PO GODZINACH
LOVE & MERCY (2014)

Film Billa Pohlanda opowiada o życiu i twórczości Briana Wilsona, lidera zespołu The Beach Boys. Reżyser nie chce, by jego film opierał się na znanym schemacie: trauma z dzieciństwa, trudne początki, sukces, upadek, w końcu powrót w wielkim stylu. Za punkt wyjścia obiera sobie dwa wątki i kurczowo się ich trzyma. Pierwszy dotyczy błyskawicznego zdobycia przez The Beach Boysstatusu gwiazdy popu w latach 60 -tych dzięki serii 11 albumów, której kulminacją był Pet Sounds (w 1966 roku komercyjna klapa, dziś uznawany za arcydzieło barokowego popu). Drugi wątek ma związek z załamaniem nerwowym Wilsona, jego uzależnieniem od narkotyków, a następnie uwolnieniem się od kontrowersyjnego psychoterapeuty Eugene’a Landy’ego, który od 1982 do 1991 roku decydował o zdrowiu, finansach, a nawet życiu osobistym muzyka. Co więcej, Pohland do roli Wilsona angażuje dwóch aktorów, jakby tworzył dwa oddzielne światy. Paul Dano gra Wilsona u szczytu możliwości twórczych (lata 60-te), zaś John Cusack wciela się w Wilsona starszego, sponiewieranego przez lata choroby psychicznej (lata 80-te).

Pomimo koncepcyjnego dualizmu przez równe dwie godziny film zachowuje niesamowitą spójność. Tej harmonii nie psuje nawet ciągłe nakładanie się płaszczyzn czasowych. Rodzi się za to napięcie, rośnie ciekawość, pojawiają się pytania: Co było pomiędzy? Jak to się stało, że muzyczny geniusz stał się nagle wrakiem człowieka? Ale Oren Moverman nie odkrywa wszystkich kart. Ta powściągliwość twórców w dawkowaniu informacji na temat Wilsona jest zaskakująca i godna pochwały. Moverman i Pohland nie żerują na ludzkiej tragedii, nie szukają taniej sensacji (a w życiu muzyka nie brakuje przecież barwnych epizodów). Skupiają się na procesie twórczym, który jest długi, żmudny i wyczerpujący. Rejestrują pierwsze symptomy popadania w obłęd, by potem kibicować bohaterowi w próbach uwolnienia się od psychoterapeuty, który go powoli zabijał.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s