Better Call Saul

IT’S SHOWTIME, FOLKS!

Nie wiem kim jest Saul Goodman. Widziałam tylko kilka pierwszych odcinków Breaking Bad, jakoś tak wyszło. Ale niewiedza na temat tego, jak potoczą się losy wygadanego prawnika wcale nie umniejsza mojej przyjemności z oglądania Better Call Saul. Nic a nic!

Goodman (Bob Odenkirk) na razie nazywa się McGill. Ma małe, ciasne biuro na zapleczu salonu piękności i codziennie z nadzieją odsłuchuje swoją automatyczną sekretarkę. Ta jednak z uporem powtarza: Nie masz żadnej wiadomości. Saul jest prawnikiem z ambicjami, który czeka na swoją szansę. Na grubą rybę, dzięki której wypłynie na ocean możliwości. Póki co musi zadowolić się gównianymi sprawami z urzędu, na których zarabia psie pieniądze. Saul wie, że jest jak jest. A gdy rachunki niezapłacone, trzeba brać co dają. W sądowej toalecie poprawia (wyjątkowo źle skrojony) garnitur i przed lustrem ćwiczy przemówienia. It’s showtime, folks! – krzyknie do siebie sławami  Roya Scheidera z Cały ten zgiełk i ruszy na salę rozpraw.

Nie myślcie sobie, że Saul to porządny gość. Choć opiekuje się bratem, Chuckiem (Michael McKean), niegdyś uznanym adwokatem (mężczyzna najprawdopodobniej cierpi na jakąś chorobę – wątek nie został rozwinięty w pierwszych odcinakach serii), to jednak przyparty do muru kombinuje jak może, by zarobić trochę kasy. Wówczas wychodzi z niego Slipping Jimmy- ktoś kim główny bohater był za młodu, w Cicero Illinois, a od kogo najwyraźniej chciałby się dzisiaj odciąć. Ale ów wewnętrzny krętacz daje o sobie znać, gdy bohater poznaje cwanych bliźniaków – skate’owców, którzy specjalizują się w wyłudzaniu pieniędzy od kierowców, którym wpadli pod koła. Saul wpada na genialny plan, który ma gwarantować całej trójce łatwą i szybką kasę. Oczywiście sytuacja wymyka się spod kontroli…

Twórcami Better Call Saul są Vince Gilligan i Peter Gould, autorzy sukcesu Breaking Bad (ponoć aż 80% zespołu BB pracuje przy nowej serii stacji AMC). Serial o chorym na raka nauczycielu chemii, który zostaje narkotykowym królem zgarnął worek nagród i zdobył uznanie widzów, nic też dziwnego, że oczekiwania wobec nowej serii są ogromne. Ja mam jednak tą przewagę, że do Better Call Saul mogę podejść zupełnie inaczej. Na świeżo i – przede wszystkim – bez porównań do serialu z Bryanem Cranstonem i Aaronem Paulem.

Podoba mi się konsekwencja Gilligana i Goulda, którzy mogliby – zgodnie z panującym trendem – zwerbować do telewizyjnych produkcji aktorskie sławy. Zamiast tego, biorą mistrzów drugiego planu i robią z nich gwiazdy swojego show. Bob Odenkirk to przykład zasłużonego transferu z drugiego planu na centralny. Jeśli oglądaliście BB, to pewnie moglibyście powiedzieć coś więcej w tym temacie, mnie wciąż siedzi w głowie doskonała, choć niewielka rola Odenkirka w serialu Fargo. Saul McGill to postać charakterologicznie bardziej zbliżona do Lestera Nygaarda (Fargo), granego przez Martina Freemana. Z pozoru nieudacznik, którego ogląda się z z mieszaniną sympatii i litości, a co ważne tej sympatii nie traci nawet, gdy bohater zejdzie na drogę zła. Po dwóch odcinakach Better Call Saul (i bez znajomości przyszłości Saula z BB) trudno jednak tę postać zdefiniować, włożyć do konkretnej szufladki. Ale coś mi mówi, że to będzie bardzo złożony charakter, który dzięki wysiłkom Odenkirka, zatrzyma nas przed telewizorem na kilka sezonów (póki co zaplanowane są dwa).

Gilligan i Gould serwują nam kawał porządnej rozrywki z ogromną dawką humoru i absurdu. Twierdzą, że elementy komediowe moją stanowić zaledwie 15 proc fabuły. Eeee, chyba zaniżyli szacunki, bo jak wytłumaczyć skąd się bierze ten banan na mojej twarzy?

Better Call Saul rozkręca się powoli. To fakt. Ale coś mi się wydaje, że to tylko cisza przed burzą.

 

 

 

Reklamy

3 Comments Add yours

  1. Groszka pisze:

    Obejrzałam całe BB i postać Saula była moją ulubioną. Walter był według mnie obłąkany chciwością, młody był idiotą, Skyler była rasowym „bólem d…”. Saul był jedynym myślącym gościem w tym towarzystwie. Zaraz zabieram się za pierwszy odcinek. Oby było dobrze.

    Polubienie

    1. Kulturalnie Po Godzinach pisze:

      Właśnie jestem ciekawa jak spodoba się Better Call Saul fanom BB. Daj znać jak wrażenia 😉

      Polubienie

      1. Groszka pisze:

        Pierwszy odcinek przeszedł jakoś tak obok mnie. Bardzo podobny do BB. Jest w miarę sprytny gość (jak Walter) i są dwaj debile (jakby J.P.). Drugi odcinek zapowiada się odrobinę ciekawiej, jednak szału oczekiwania nie ma. Ale ja nie jestem reprezentatywna dla fanów BB. Obejrzałam ten serial tylko po to, by zobaczyć jak się kończy. Miał dobre cliffhangery. Po pierwszych 10 odcinkach nie lubiłam już ani głównego bohatera, ani pozostałych.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s