Król David Live (Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu)

DUDZIŃSKI SHOW

Tak samo jak biblijny król Dawid – postać o wielu talentach, trudna do jednoznacznego zdefiniowania – tak samo niełatwy do zidentyfikowania bywa utalentowany Sambor Dudziński. Aktor, performer czy multiinstrumentalista? W najnowszym spektaklu Król David Live! zdecydował się odkryć wszystkie swoje talenty. Monologuje, śpiewa, tańczy, gra na kilku instrumentach i trudno rozstrzygnąć, w czym jest najlepszy.

Dudziński hipnotyzuje, szarżuje, uwodzi – gra na sto procent. Ma najwyraźniej duszę ryzykanta. Tak jak niegdyś porzucił ciepłą posadkę etatowego aktora we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol, by iść własną drogą artystyczną, tak dziś ryzykuje, proponując nam one man show o biblijnym królu Dawidzie. Wraz z nim ryzyko podejmuje reżyser i scenarzysta – Jacek Bała, chciałoby się powiedzieć „kierownik całego zamieszania”. Bała niemało się natrudził, by fragmenty Pisma Świętego i Psalmy w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego przełożyć na współczesny język tak, aby stały się czytelne dla dzisiejszego, jakże wymagającego widza. Reżyser nie rezygnuje całkowicie ze „świętości”, lecz umiejętnie łączy biblijne wątki z codziennością, a w historię króla Dawida wplata opowieści o wyścigu szczurów, spłacaniu kredytów we frankach szwajcarskich czy kuszeniu pewnego biznesmena. Niemało w tym ironii, pełno gagów i niewymuszonego śmiechu.

Może reżyser nie był nadzwyczaj oryginalny, posługując się dość popularnym w sztuce motywem dybuka, odwagi i poczucia humoru odmówić mu jednak nie można. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że król Dawid, wstępując w ciało śmiertelnika, wybiera sobie (nieprzypadkowo) ciało znanego performera? Choć nawiedzony Sambor (aktor używa własnego imienia) zawzięcie się broni: „Daj mi spokój, ja jestem niewierzący”, duch bywa nieugięty: „Spokojnie, święty Paweł też był niewierzący”.

Spektakl to próba analizy biblijnego króla będącego z jednej strony uosobieniem dobra i świętości, a z drugiej postacią pożądliwą i bezwzględną. Król Dawid Live! to także przeszło godzinna aktorsko-muzyczna podróż od wydarzeń opisanych w Piśmie Świętym po aktualne problemy dotykające ludzi. Często smętna i liryczna (opowieść o Batszebie), nierzadko jednak komiczna i bawiąca do łez (walka Dawida z Goliatem).

Dudzińskiemu nie potrzeba wiele. Niemalże pusta scena, rozbebeszony fortepian i kilka instrumentów muzycznych (prawdopodobnie częściowo własnej roboty) stanowią wystarczające tło dla wydarzeń na scenie. Bo tu ważny jest on – dybuk w ciele Sambora. Wchodzi i rozprzestrzenia się, jest każdym kawałkiem ciała Dudzińskiego, każdym gestem, słowem czy muzyką wydobywającą się z fletu, saksofonu, fortepianu, bębnów, bębenków i innych bliżej nieokreślonych instrumentów. Niezależnie od tego, czy mówi biblijnym czy współczesnym głosem, opowiada o kulcie pieniądza czy śmieje się z naszych dzisiejszych wad.

Sambor Dudziński ma jeszcze jeden niezwykły dar – niesłychanie łatwo nawiązuje kontakt z publicznością. Wystarczy mu zaledwie kilkanaście minut, by stworzyć z odbiorcą niezwykle intymną więź. Mówi, szepcze i śpiewa do wszystkich, ale widz czuje, jakby zwracał się wyłącznie do niego.

Nie będzie w tym przesady, jeśli nazwę Króla Dawida Live! artystyczną hybrydą. Trudno bowiem jednoznacznie określić gatunek, którym posługuje się duet Bała-Dudziński. Monodram miesza się tu ze stand-up comedy, teatr piosenki z teatrem cieni, pantomima płynnie przechodzi w koncert. Zdaje się, że reżyser obrał sobie za cel pokazanie wszystkich talentów, które drzemią w Dudzińskim. Aktor wypada świetnie, niezależnie czy akurat śpiewa, gra, wygłasza liryczny monolog, czy opowiada dowcip. Choć po scenie porusza się ze zwinnością, której pozazdrościć mógłby mu niejeden akrobata, to spektakl kończy wyraźnie zmęczony. Ale i zadowolony. Nic w tym dziwnego, owacje na stojąco, które każdorazowo wieńczą przedstawienie, są dla aktora najwyższą nagrodą, a dla widzów zastanawiających się nad wyborem spektaklu z bogatego repertuaru Capitolu, mogą być najlepszą rekomendacją.

___________________________
Tekst został opublikowany w Internetowym Magazynie „Teatralia”,  numer 100/2014
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s