Przelotni kochankowie

PODNIEBNI MISTRZOWIE CEREMONII, CZYLI ALMODOVAR MA KAPRYS
Skoro na półce stoją Oskary i inne prestiżowe statuetki, to możesz sobie pozwolić na filmowy wybryk. Świat w końcu zapomni, fani wybaczą, a krytycy odpuszczą zjadliwe komentarze. Jak się nazywasz Pedro Almodovar, to wolno ci wszystko! Czyżby?
Wychodząc z kina nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Hiszpan napisał scenariusz do Przelotnych Kochanków na przysłowiowym kolanie. Stworzył kilkanaście postaci, którym włożył do ust najbardziej sprośne dowcipy jakie znał i obdarzył wyjątkową fantazją seksualną. A żeby było jeszcze bardziej parno i duszno, uwięził ich wszystkich w krążącym nad Toledo samolocie. Stewardzi, nasi podniebni mistrzowie ceremonii, zadbali zaś o swobodną atmosferę podróży, dorzucając narkotyki do napojów.

11
Galeria dziwnych postaci. Plejada gwiazd
Mistrzów jest trzech. Joserra (Javier Cámara) ma romans z żonatym pilotem (Antonio de la Torre). W jego przypadku alkohol i dyskrecja nigdy nie chodzą w parze, wypapla wszystko wszystkim. Fajas (Carlos Areces) lubi się pomodlić przed swoim przenośnym ołtarzykiem, a jego uwagę skupia pan młody Miguel Ángel Silvestre, któremu towarzyszy śpiąca narzeczona. Z kolei Ulloa (Raúl Arévalo) pożądliwie spogląda na drugiego pilota (Hugo Silva). Ten niby ma żonę, ale nie ma nic przeciwko małemu co nieco z mężczyzną.
Stewardzi są świetnie przeszkoleni, dokładnie wiedzą, co zrobić, by rozładować napięcie. Układ taneczny do hitu The Pointer Sisters, I’m so excited, będzie jednym z nielicznych momentów filmu, który zostanie w naszej głowie na dłużej.
W klasie biznesowej (ekonomiczna nas nie interesuje, bo pod wpływem środka usypiającego wszyscy śpią jak dzieci) podróżują niezłe ziółka. Norma (Cecilia Roth) jest królową porno-biznesu i ponoć spała z najważniejszymi osobami w Hiszpanii (nie wspominając o numerze jeden). Tajemniczy Pan Más (José Luis Torrijo) okazuje się być biznesmenem, który zdefraudował niezłą kasę i zrobił w konia pół kraju. Meksykanin z wąsem (José María Yazpik) to gość od czarnej roboty, ale do kolejnej swojej ofiary najwyraźniej czuje mięte. Bruna (Lola Dueñas) jest jasnowidzką, która wyczuwa śmierć na odległość, ale chwilowo jej umysł zaprząta szybka utrata dziewictwa.
Postacie, jak zwykle u Almodovara, są nietuzinkowe. A najlepsi hiszpańskojęzyczni aktorzy dali z siebie wszystko, by film uratować. I jeśli nie wyszłam z seansu wcześniej niż pojawiły się napisy końcowe, to tylko ze względu na kreacje aktorskie.
Akcja! 
Zalążki scenariusza do Przelotnych kochanków powstawały pięć – sześć lat temu. Almodovar zaczął od scen z podpitymi stewardami, ale historia na tyle go bawiła, że zaczął dopisywać kolejne wątki. Szkopuł w tym, że w tej zabawie reżyser zapomniał, że w filmie poza mniej lub bardziej ciekawymi dialogami, liczy się również akcja. A tu takowej nie było. Okej, niby dowiadujemy się o usterce samolotu i niebezpieczeństwu, które grozi bohaterom. Tylko, że przyjmujemy to jakoś bez większych emocji.
Po co wracać na ziemię? 
Nie wiem po co Almodovar decyduje się na kilka minut zejść na ziemię. Pretekstem wędrówki jest samobójcza próba kochanki Ricarda (Guillermo Toledo), jednego z pasażerów ferelnego samolotu. Jeżeli reżyser koniecznie chciał przydzielić rolę Paz Vedze i Blance Suarez, to równie dobrze mógł przebrać je za stewardesy. Ta druga nawet nie musiałaby nic mówić, bo jej uroda przyćmiewa wszystko
Banderas – Cruz na zachętę
Czyżby Pedro Almodovar uważał, że jego film jest za słaby, by zaangażować najbardziej znanych na świecie hiszpańskich aktorów? Antonio Banderas i Penelope Cruz, co prawda pojawiają się w pierwszych minutach filmu, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to wyłącznie chwyt marketingowy. Ich nazwiska świetnie się prezentują na plakacie i z pewnością zachęcą do kupieniu biletu na seans niejedną niezdecydowaną duszyczkę.
Ciach! Tniemy koszty
Pedro Almodovar od zawsze miał pociąg do wyraźnych barw, agresywnej stylistyki i kiczowatych scenografii. Pod tym względem Przelotni Kochankowie nie odstają od reszty filmów w dorobku reżysera. Zastanawia mnie tylko, czy wybitny filmowiec i właściciel firmy producenckiej, El Deseo, tak jak cała Hiszpania, odczuwa skutki kryzysu finansowego. Film wygląda jakby został zrealizowany za pieniądze ze świnki – skarbonki. Większość akcji rozgrywa się w samolocie, a podczas podchodzenia do lądowania, zamiast oglądać siadającą na płycie lotniska maszynę, wędrujemy po pustych holach lotniska. Tak wiem, filmowy świat Almodovara zawsze raził sztucznością, ale w Przelotnych Kochankach, aż boli od patrzenia.
Lepiej abyśmy najnowszy film wybitnego Hiszpana potraktowali jak chwilowy kaprys, chęć powrócenia do komedii z początku wielkiej kariery reżysera (Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy). Jeśli na półtorej godziny uda nam się wyłączyć nasze artystyczne oczekiwania, to jesteśmy w stanie przetrwać seans filmowy z uśmiechem. Pod warunkiem, ze mamy spore pokłady tolerancji oraz dystansu do siebie i świata.
________________________
tekst: Magdalena
Przelotni Kochankowie / Los amantes pasajeros
Reżyseria: Pedro Almodovar
Występują: Paz Vega, Cecilia Roth, Hugo Silva, Javier Cámara, Carlos Areces, Raúl Arévalo, Antonio Banderas, Penelope Cruz, Lola Dueñas
Hiszpania, 2013

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s