Matylda Damięcka – Bowie First Step

BOWIE. PIERWSZY STOPIEŃ WTAJEMNICZENIA
Gdy listy przebojów szturmem zdobywał utwór Davida Bowie, Let’s Dance, Matyldy Damięckiej jeszcze nie było na świecie. Z pewnością lepiej czuje ten repertuar jej starszy kolega, Wojciech Waglewski, który sprawuje muzyczną pieczę nad projektem Bowie First Step. Damięcka wychodzi z tego muzyczno -aktorskiego wyzwania obronną ręką, choć pozostawia pewien niedosyt.

David Bowie, brytyjskie dobro narodowe, kameleon sceniczny, który z niszowych, awangardowych brzmień potrafił uczynić mainstreamowe przeboje rozchodzące się w milionach płyt na całym świecie, do dziś stanowi inspirację dla wielu artystów (zastanawialiście się, skąd biorą się takie dziwaczne artystyczne kreacje Lady Gagi?). Muzyka, którą tworzył na przestrzeni dekad to mieszanka stylów, był królem rocka, by później zostawić go dla tanecznych rytmów, a nawet flirtować z elektroniką,  soulem i popem. Dziś, pomimo ogłoszonej dziesięć lat temu muzycznej emerytury, powrócił jednak z nową płytą. I Bowie znów udowadnia, że tytuł króla rocka należy mu się dożywotnio i ciut dłużej.

Informacji w sieci o Bowie First Step jest jak na lekarstwo. Z wypowiedzi Matyldy Damięckiej wynika jednak, że projekt, którego robocza nazwa to Być jak David Bowie, składać się on ma z trzech części rozłożonych w czasie. Wrocławska publiczność 34 edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej miała przyjemność przejść zaledwie pierwszy stopień wtajemniczenia.
Są cztery mocne punkty tego muzycznego show. Świetne, świeże aranżacje przebojów Bowiego, mocny głos Damięckiej, gitara Waglewskiego i saksofony Pospieszalskiego. Dyrektor muzyczny zaangażował do współpracy dobrze mu znanych muzyków z formacji Voo Voo, kwartet smyczkowy, Sunny String Quartet oraz Wokalny Zespół Muzyki Dawnej Bornus Consort. Te nietypowe męskie chórki odnalazły się doskonale w hicie Let’s Dance, na który, początkowo bardzo nieśmiała, publiczność Teatru Polskiego zareagowała bardzo entuzjastycznie. Zaskoczeniem była akustyczna wersja China Girl, którą artyści wykonali zasiadając na czerwonej kanapie. Jump, they say bardzo odbiegał od oryginału, zachwyciło brawurowe wykonanie Heros i Rock ‚n’ Roll Suicide. O ile mocny głos Damięckiej brzmiał świetnie w tych nowych aranżacjach, to jednak trzeba uczciwie przyznać, że muzyka ukradła aktorce show. To nie Damięcka, a Waglewski i Pospieszalski błyszczeli na scenie. Trochę szkoda… Może powstały w ten sposób niedosyt zredukujemy w kolejnych odsłonach projektu.

Trzymam kciuki.
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s