Ordeal by Innocence

Zamiast na Boże Narodzenie, miniserial Ordeal by Innocence trafił do programu BBC na Wielkanoc. Ale opłacało się czekać kilka miesięcy! Film wyreżyserowany przez Sandrę Goldbacher, w oparciu o scenariusz Sarah Phelps, to stylowy, trzymający w napięciu kryminał ze intrygującymi bohaterami zagranymi przez niezwykle utalentowany zespół brytyjskich aktorów.

Tym, którym umknęła ta informacja przypomnę, że producenci zdecydowali się wstrzymać grudniową emisję serii, po tym jak aktor Ed Westwick został oskarżony o napaść na tle seksualnym. Powstrzymując się od wszelkich osądów BBC podjęło decyzję o recastingu. Miejsce Westwicka zajął Christian Cooke, który w ciągu 12 dni musiał nakręcić w sumie 35 scen. Jednym z największych wyzwań, było ponowne zebranie obsady w styczniu i lutym, po tym jak w sierpniu rok wcześniej ostatni raz padł klaps na planie filmowym. Anthony Boyle, który akurat był w trakcie prób do Harry Potter and the Cursed Child na Braodwayu, musiał wrócić na kilka dni do Wielkiej Brytanii. Zajęty nowym projektem, Matthew Goode dysponował zaledwie 12-godzinnym okienkiem w grafiku, więc prawie nie spał, by dokręcić sceny, zaś Eleanor Tomlinson biegała między planem zdjęciowym serii PoldarkOrdeal by Innocence. Właściwie tylko Alice Eve nie udało się wrócić na plan i wtedy do akcji musieli wkroczyć specjaliści od efektów, wykorzystując fragmenty wcześniej nagrane z aktorką. Problemy sprawiała też aura, dokręcano bowiem letnie sceny w plenerze w środku zimy, gdy powietrze w niskiej temperaturze tworzy mroźne oddechy. Ponadto część kostiumów pojechała na inny plan filmowych do Rzymu i Paryża, więc trzeba było je ściągać z powrotem. Na szczęście prywatny dom, który posłużył jako posiadłość filmowej rodziny Argylle’ów nie wymagał przeobrażenia, gdyż właściciel niewiele zmienił, po tym jak latem jego dom opuściła ekipa filmowa. (*)

To wszystko dowodzi jak skomplikowanych (i zapewne kosztownym) przedsięwzięciem było dokręcenie zdjęć z nowym aktorem. Tym bardziej cieszy efekt – spójna, wciągająca 3-odcinkowa produkcja. Szwów nie widać.

Ordeal by Innocence zaczyna się od morderstwa. W posiadłości państwa Argylle’ów, zwanej Sunny Point, trupem pada nestorka roku – filantropka i matka pięciorga adoptowanych dzieci – Rachel Argyll (Anna Chancellor). Winnym zbrodni uznany zostaje jej syn – Jack (Anthony Boyle). Chłopak trafia do więzienia, gdzie niebawem umiera w tajemniczych okolicznościach. Po osiemnastu miesiącach, gdy wydaje się, że rodzina pogodziła się z niewyobrażalną tragedią, w drzwiach ich domu staje Arthur Calgary (Luke Treadaway), który może potwierdzić niewinność Jacka. Życie rodziny wywraca się do góry nogami. Mordercą musi być jeden z mieszkańców rezydencji.

Nie wiem jakim budżetem dysponowali twórcy, ale patrząc na stronę wizualną Ordeal by Innocence można uznać, że niemałym. Piękne kostiumy bohaterek nawiązują stylistyką do mody lat pięćdziesiątych. Rezydujące w Sunny Point – Rachel, a potem nowa wybranka pana Argylle’a – Gwenda (Alice Eve) wyglądają jak perfekcyjne panie domu – zadbane, z dopieszczoną fryzurą. Noszą żakiety, ołówkowe spódnice i dzianinowe bliźniaki. Młodsze kobiety zakładają rozkloszowane spódnice i kocie okulary słoneczne. Panowie noszą garnitury z obowiązkową kamizelką, młodsi – obcisłe sweterki i kurtki skórzane. Prywatną posiadłość zamieniono w imponującą rodzinną Argylle’ów rezydencję z przestronnymi, bogato urządzonymi pomieszczeniami i groźnie spoglądającą panią domu z ogromnego portretu powieszonego w korytarzu. Ten dom może nie tylko zachwycać, co budzić niepokój. Kto wie co kryje się w ciemnych podziemiach albo na strychu posiadłości, kto wie, czy z szafy nie wypadnie jakiś trup?

Wielowątkowa powieść z licznymi retrospekcjami i bogatą galerią postaci nie jest łatwym materiałem na scenariusz filmowy. Na szczęście Sandra Goldbacher i Sarah Phelps panują nad całością. Choć mieszają w chronologii zdarzeń, to złożone rodzinne relacje udaje im się pokazać bardzo przejrzyście. Każdej postaci poświęcają sporo czasu, ale poznanie bohaterów wcale nie ułatwia namierzenia mordercy, wręcz przeciwnie. Sugeruje, że prawie każdy w Sunny Point mógł mieć powód, by sprzątnąć zimną i despotyczną panią Argylle. Wytypowanie winnego może okazać się dość trudne, a zdanie można zmieniać wielokrotnie w czasie trzygodzinnego seansu. Liczne odwołania do przeszłości (najwięcej ich w finałowym odcinku) zgrabnie wplecione w historię, nie powodują spowolnienia akcji i nie rozpraszają uwagi, gdyż zazwyczaj mają kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia kryminalnej zagadki.

Świetny casting w dużym stopniu zaważył na efekcie końcowym. Brytyjscy aktorzy stworzyli barwne i interesujące postacie. Anna Chancellor jako Rachel jest wyniosła i nieprzystępna, swoją oziębłością i próbą kontrolowanie poczynań adoptowanych dzieci, zraża je do siebie. Na niewiernego męża Leo (jak zawsze świetny – Bill Nighy) patrzy z wyraźną pogardą. Znakomitą kreację stworzył Anthony Boyle jako najbardziej kłopotliwy z rodzeństwa – Jack. Jego upiorny uśmiech i przeszywające spojrzenie przyprawiają o ciarki na plecach. Matthew Goode wybornie bawi się rolą wścibskiego Philipa, który zachowuje się tak, jakby kalectwo było wystarczającym uzasadnieniem jego nieustannej złośliwości wobec otoczenia. Luke Treadaway jest wiarygodny jako roztrzęsiony Arthur. Czasem ma się wrażenie, że chłopak za chwilę rozsypie się na kawałki. Alice Eve świetnie wypada w zabawnie przerysowanej roli narzeczonej Leo oraz Morven Christie jako służąca, która o sekretach rodziny Argylle’ów wie najwięcej.

Choć konwencja i styl prowadzenia historii jest typowy dla Agathy Christie, to jednak scenarzystka zdecydowała się na dość odważne i ciekawe zmiany względem literackiego oryginału. Ponoć nie wszyscy widzowie byli zachwyceni mieszaniem w powieści, ale ja cenię takie niespodzianki (brawo za świetny pomysł na zakończenie). Nie obrażam się również na soczysty język adaptacji i słowo na „f” w scenie rodzinnego śniadania.

 

(M.)

(*)  – na podstawie artykułu Radio Times (tutaj)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s