Hamilton (Victoria Theatre, London)

♫♫ The Room Where It Happens ♫♫

Victoria Theatre to od grudnia ubiegłego najbardziej gorące miejsce na mapie londyńskich wydarzeń teatralnych. To tu, po przeszło 2 latach od premiery na Off- Broadwayu, Lin-Manuel Miranda zdecydował się wystawić swój słynny musical. Tuż przed premierą Hamiltona teatr przeszedł gruntowną przemianę. Scenę przebudowano, dodano nowe skrzydła, a na potrzeby musicalu zmieniono zewnętrzną fasadę budynku. Jedynym problemem okazały się jednak bilety. Albo ich wysoka cena (Hamiltona wymienia się jako jeden z najdroższych spektakli na West Endzie), ale częściej ich brak (jeśli nie kupujesz spektaklu z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem musisz liczyć na zwroty, dodatkową pulę w sprzedaży, ewentualnie na szczęście w loterii). Ale gdy już szczęśliwie dzierżysz bilet w ręku pamiętaj, że wejście na spektakl przypomina koncert rockowy. Organizatorzy nakazują stawić się godzinę wcześniej (!), bo elegancko ubrani ochroniarze, zaopatrzeni w zestawy słuchawkowe, a nawet psy tropiące skrupulatnie zaglądają do torebek i plecaków.  Ale gdy już przebrniesz przez dziki tłum oczekujących i bardziej drobiazgową niż zwykle kontrolę, możesz cieszyć się house’owym winem zamówionym w teatralnym barze, podziwiając niezwykle efektowne wnętrze teatru i niecierpliwie wyczekując pierwszych dźwięków rozpoczynającej  spektakl piosenki Alexander Hamilton.

♫♫ My Shot  ♫♫

Lin-Manuel Miranda z pewnością nie przepuścił swojej szansy. To człowiek – orkiestra, którego najlepiej określają słowa jego własnej piosnki: Jest jeszcze milion rzeczy, których nie zrobił, ale wystarczy tylko poczekać (And there’s a million things I haven’t done. But just you wait, just you wait… ). Bo amerykański aktor, dramatopisarz, kompozytor, raper i pisarz ani na chwilę nie zwalnia tempa. Po roku wystawiania na Broadwayu swojej debiutanckiej sztuki In the Heights, zamiast pojechać na wakacje, z marszu zaczął układać piosenki do Hamiltona. Pracował ponoć nawet podczas miesiąca miodowego. Ale wzmożony, kilkuletni wysiłek się opłacił. Miranda stworzył spektakl, który wychodzi poza ramy tradycyjnego musicalu. Hamilton to hybryda muzycznych gatunków, od romantycznych ballad, przez brzmienia soul i R’n’B, na hip-hopie kończąc. Jednak mimo tej muzycznej różnorodności to tekst odgrywa tu pierwsze skrzypce. Chwytliwy, niezwykle zabawny i zaskakująco aktualny jest głównym motorem napędzającym fabułę. Miranda, pisząc teksty (a niektóre, jak My Shot powstawały podobno prawie rok) natrudził się, by słowa układały się w intrygującą całość, stanowiły swoistą grę słów i powodowały dwuznaczne skojarzenia. 

♫♫ Immigrants… We get the job done ♫♫

Twórca spektaklu urodził się co prawda w Nowym Jorku, ale jego rodzice pochodzą z Portoryko. Aktor, który blisko jest związany z krajem pochodzenia, nie boi się podkreślać problemów przybyszów. Zresztą, wątek wpływu imigrantów na kształt dziejów Ameryki przewija się w jego spektaklu wielokrotnie. A sam Miranda, by dodatkowo uwydatnić kwestę, zdecydował się na różnorodną pod względem rasy obsadę, składającą się w dużej mierze z Afroamerykanów i Latynosów. Podobny trend zachował zresztą kompletując zespół do londyńskiej wersji broadwayowskiego hitu. I zdecydowanie zaskarbił sobie przychylność widowni.  Słowa Immigrants… We get the job done wyśpiewywane ze sceny przez aktorski zespół należą do najbardziej entuzjastycznie przyjmowanych przez publiczność deklaracji. Nie dziwi zatem,  że The Hamilton Mixtape –  zbiór coverów i remixów i poniekąd kontynuacja musicalu, zawiera potężny przekaz w postaci  utworu  Immigrants wykonywany, między innymi przez K’naana czy Riz MC, kompozycję która wykorzystuje próbkę musicalowego utworu Yorktown (The World Turned Upside Down). 

♫♫ Alexander Hamilton ♫♫

Alexander Hamilton to nazwisko, które od lat jest na ustach Amerykanów. Jednak dzięki Mirandzie człowiek z banknotu dziesięciodolarowego  na nowo zyskał rozgłos, i to nie tylko w swoim rodzimym kraju. Opowieść o ojcu założycielu Stanów Zjednoczonych okazała się zaskakująco uniwersalna i atrakcyjna również dla ludzi mieszkających na innych szerokościach geograficznych. Wyjątkowo ciepło przyjął ją Londyn, o czym świadczą braki w kasach biletowych, oraz niezwykle gorąca atmosfera panująca na widowni, którą dało się wyczuć od pierwszych dźwięków otwierającej spektakl piosenki Alexander Hamilton. Zazwyczaj  powściągliwi Brytyjczycy niezwykle żywiołowo reagowali na to, co dzieje się na scenie, wiwatując i wyśpiewując kolejne piosenki z pamięci. Co ciekawe, podczas gdy średnia wieku w londyńskich teatrach jest niepokojąca wysoka (zdecydowaną większość widzów stanowią osoby w dojrzałym, a nawet starszym wieku), Hamilton przyciąga zdecydowanie młodszą widownię.

♫♫ Right Hand Man ♫♫

Hamilton, twórca amerykańskiego systemu bankowego  i prawa ręka Jerzego Washingtona to postać, którą odwaga i determinacja doprowadziły do licznych sukcesów i kariery politycznej. To gaduła, któremu zazdrosny przeciwnik w walce w wpływy polityczne, Aaron Burr, co chwilę radzi mu, by mówił mniej (talk less, smile more).  Sierota, pochodzący z biednej rodziny, który w przyszłości dowodzić będzie Federalistom został brawurowo odegrany przez 25- letniego świeżo upieczonego absolwenta Rady, Jamaela Westmana. Początkujący aktor miał niełatwe zadanie. Presja była przecież ogromna. Sprostać oczekiwaniom widzów, którzy kupowali bilety z ogromnym wyprzedzeniem oraz zmierzyć się z kultową kreacją Lin-Manuela Mirandy. Z dobrymi warunkami fizycznymi (wysoki aktor zdecydowanie wyróżnia się na tle całej aktorskiej ekipy), mocnym głosem i wrażliwością sceniczną fantastycznie radzi sobie na teatralnych deskach, tworząc wiarygodną i wyrazistą postać.

♫♫ Awesome. Wow   ♫♫

Amerykańska produkcja to festiwal różnorodności i barwnych postaci. Mamy tu cały wachlarz charakterów i postaw. Od świetnie wyważonych bohaterów – Hamiltona, Burra i Washingtona, przez zabawnego La Fayette’a, śpiewającego z wyraźnym francuskim „r”  i siostry Schuyler, które w śpiewie i ruchu scenicznym śmiało mogłyby  konkurować z Destiny’s Child, na prześmiewczej i infantylnej postaci niejakiego króla Georga kończąc.  Miranda, zrobił świetny reaserch odnośnie bohaterów (choć w samej sztuce jest podobno kilka nieścisłości). Na szczęście daleki jest od opowiadania o nich jak na nudnych lekcjach historii. Artysta  nie bał swoich postaci ubarwić, a miejscami nawet mocno przerysować. Dzięki czemu ojcowie założyciele zyskali współczesny kontekst, który świetnie trafia do młodej publiczności.

♫♫ Satisfied ♫♫

Oglądanie Hamiltona przynosi nic innego jak satysfakcję. I to nie tylko muzyczną, bo amerykański musical to również wizualny teatr atrakcji. Choć słowo i muzyka odgrywają tu pierwsze skrzypce, to spektakl zaskakuje również oryginalnymi pomysłami oraz zachwycającą choreografią. Ruchoma scena, to zdaje się jedyna z nielicznych dynamicznych elementów scenografii. Jednak twórcy spektaklu nie muszą się martwić o sceniczną monotonię, gdy na deskach dzieją się widowiskowe tańce i piruety w wykonaniu zespołu aktorsko- tanecznego. Tu każdy krok jest szczegółowo obmyślony i dopracowany, a każdy skłon i obrót ma swoje uzasadnienie w tekście dramatu. Tak samo jak w przypadku inscenizowanych bitew na mikrofon czy występów brytyjskiego monarchy (jakkolwiek niepasujący do całości mógłby się on wydawać).

♫♫ You’ll be back ♫♫

Moja ulubiona postać w Hamiltonie – król George w piosence You’ll be back wyśpiewuje, że wkrótce wrócisz … I chyba ma rację, bo ten spektakl się nie nudzi. Informacja o przedłużeniu pokazów londyńskiego Hamiltona aż do grudnia może okazać się lekiem na mój niedosyt. Na nieszczęście dla mojego portfela bilety na spektakle na koniec roku są jeszcze dostępne.
(A.)
Reklamy

3 Komentarze Dodaj własny

  1. Marzi pisze:

    Jedziemy do Londynu na koncert Dodie i mamy nadzieję, że uda się też zobaczyć Hamiltona (moja córka zna teksty wszystkich piosenek musicalu na pamięć). Pozdrowienia! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kulturalnie Po Godzinach pisze:

      Trzymam kciuki, by się udało 🙂 Pozdrowienia!

      Polubione przez 1 osoba

      1. Marzi pisze:

        Dziękuję! 😊

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s