Amadeusz (NT Live)

Podczas, gdy my żegnamy się z tytułem w cyklu Na żywo w kinach, w Londynie spektakl na podstawie głośnej sztuki Petera Shaffera właśnie wraca do repertuaru National Theatre. I trudno się dziwić popularności tego przedstawienia nad Tamizą. Bowiem Amadeusz to prawdziwy teatr atrakcji. Zadowoli zarówno tych, którzy liczą na poruszające kreacje aktorskie, jak i tych, którzy chcą się pośmiać i rozerwać. Spodoba się zarówno miłośnikom teatru dramatycznego, jak i muzycznego, a nawet opery.

Tytuł sztuki Shaffera jest nieco mylący. Kluczową postacią dramatu nie jest bowiem Wolfgang Amadeusz Mozart, lecz Antonio Salieri – włoski kompozytor, artysta utalentowany, choć nie wybitny. Przed laty zawarł on układ z Bogiem – w zamian za sławę obiecał żyć szlachetnie. I rzeczywiście, Salieri prowadzi byt skromny i wstrzemięźliwy na dworze cesarza Józefa II, pomaga potrzebującym, nie ulega pokusom (jeśli nie liczyć zamiłowania do słodyczy). Wszystko zmienia się wraz z pojawieniem się w Wiedniu Mozarta. Utwory młodego, nieokrzesanego muzyka cechuje brawura, lekkość i spontaniczność, zarówno w formie jak i treści. Amadeusz potrafi z przeciętności wyczarować legendy, podczas gdy nadwornemu kompozytorowi z legend wychodzi najwyżej przeciętność. Salieri zdaje sobie sprawę z tego, że ma do czynienia z niebywałym talentem, który przyćmi wszystkie jego dotychczasowe dokonania. Decydując się zniszczyć rywala, zrywa pakt z Bogiem.

Choć Peter Shaffer przewidział dla Salieriego rolę drania, to jednak jego postać wzbudza nie tylko pogardę, ale również odrobinę współczucia. Ta niezłe aktorskie wyzwanie, z którym doskonale poradził sobie Lucien Msamati. Udało mu się namalować portret człowieka dumnego, który nie potrafi pogodzić się ze swoją miernością. Zazdrość i chora ambicja pchają go do okrutnych czynów. I chociaż udaje mu się uciszyć rywala, to nie jest w stanie zagłuszyć jego wyjątkowego talentu oraz ponadczasowej muzyki. Tymczasem Amadeusz jest nadpobudliwy i wulgarny, ma głupkowaty wyraz twarzy, tlenione blond włosy i pstrokate glany na nogach. Postać wykreowana przez Adama Gillena początkowo ryzykowanie ociera się o karykaturę, by w końcówce ukazać w pełni poruszający dramat młodego geniusza.

Ogromna scena Olivier Theatre, na której wystawiane jest przedstawienie daje spore pole do popisu dla twórców. Ale tym razem scenografia została zredukowana do kilku przedmiotów (fotel, kotara, pianino). Aktorzy jednak nigdy nie wydają się samotni w tej olbrzymiej teatralnej przestrzeni, a to głównie za sprawą wprawionych w ciągły ruch muzyków. Artyści z Southbank Sinfonia otrzymali niemalże aktorskie zadania i wywiązali się z niego bezbłędnie. Nie dopatrzymy się tu pomylonych kroków, nie usłyszymy fałszywych dźwięków. Pozostaje nam podziwianie dopieszczonej choreografii scen zbiorowych oraz wsłuchiwanie się w melodię znakomitej muzycznej oprawy spektaklu.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s