The Affair – sezon #3

Zakochałam się w tym serialu od pierwszego wejrzenia. Moja fascynacja rosła z każdym odcinkiem, a po zakończonym (mocnym cliffhangerem) drugim sezonie czułam niedosyt. Po wielu miesiącach oczekiwania pojawiła się w końcu trzecia odsłona serii Showtime i … niestety – ku mojemu zaskoczeniu – emocje trochę ostygły. Uczucia prawie wyparowały. A wszystko to przez Noah. Gdyby wyciąć (lub zmienić) większość wątków poświęconych tej postaci, The Affair wciąż otrzymywałoby ode mnie najwyższe recenzenckie noty. Bo wciąż jest to szczera i intrygująca analiza relacji międzyludzkich, ciekawie nakręcona i świetnie zagrana.

kulturalnie po godzinach (1)

Siłą dwóch poprzednich sezonów było ciekawe pokazanie wzajemnych zależności między parami wplątanymi w miłosny czworokąt. Choć małżeńska zdrada była punktem wyjścia tej historii, to jednak służyła ona scenarzystom do przeprowadzenia wnikliwej analizy relacji, nawet jeśli oznaczało to stworzenie dla bohaterów wyjątkowo ekstremalnych warunków. Wszystko to układało się w fascynującą i spójną całość. Było intrygująco, zaskakująco i bardzo seksownie. W trzecim sezonie jest najczęściej … nudno…

kulturalnie po godzinach (2)

Co nie wyszło? Hagai Levi i Sarah Treem już nie raz podejmowali ryzykowne rozwiązania fabularne, czasem nawet ocierające się o styl telenowelowy (wątpliwości w stylu: kto jest ojcem dziecka?) Pisałam o tym przy okazji recenzji pierwszego i drugiego sezonu (tutaj). Jednak za każdym razem, gdy fabuła skręcała w stronę nieuchronnej katastrofy, zawsze udawało się im wybronić ciekawym rozwiązaniem. W trzecim sezonie scenarzyści postanowili urozmaicić historię wprowadzając do niej zły charakter. I ten niefortunny pomysł zaważył na niepowodzeniu całego części. Pojawia się zatem strażnik John Gunther (w tej roli Brendan Fraser), który dręczy Sollowaya w czasie więziennej odsiadki za spowodowanie wypadku. Problem w tym, że obsesja Gunther na punkcie dawnego kolegi ze szkoły od samego początku nie wygląda wiarygodnie, jest przerysowana i irytująca. Widok Noah przeżywającego fizyczne i psychiczne katusze przez większość sezonu jest niezwykle męczący, a rozwiązanie zagadki jego cierpienia nie przynosi ani odrobiny ulgi. Wręcz przeciwnie – wzmaga moją irytację. Na domiar złego scenarzyści nie mogąc pozostawić biednego Sollowaya samego sobie, wplątują go w naciągany związek z zamężną panią profesor Juliette (Irene Jacob), którą najwyraźniej podnieca relacja z byłym skazanym. W całym tym scenariuszowym nieporozumieniu najbardziej szkoda Dominica Westa, którego – pomimo ogromnej sympatii – chciałabym wyciąć z całego sezonu.

kulturalnie po godzinach (3)

Nic też dziwnego, że z ulgą przyjmowałam pojawienie się fragmentów poświęconych Alison, Helen i Cole’owi. Ta pierwsza dochodzi do siebie po załamaniu nerwowym, próbuje ułożyć sobie życie z dala od Noah. Ze wszystkich sił próbuje by odzyskać opiekę nad ukochaną córką, którą sprawuje teraz Cole z partnerką. Tymczasem Helen wciąż dręczą wyrzuty sumienia względem byłego męża, który – w jej mniemaniu – poszedł do więzienia, by odpokutować krzywdy wyrządzone rodzinie. Nie wie, że w nieszczęśliwym wypadku, w wyniku którego zginął Scotty, uwikłana jest również Alison, a odsiadka była aktem lojalności wobec obu kobiet jego życia. Jednocześnie niesłabnące uczucie, którym Helen darzy Noah, rozsadza podwaliny jej związku z Vickiem. Próbie poddany zostanie również związek Luisy i Cole’a, zwłaszcza że po miesiącach nieobecności pojawia się Alison, która na domiar złego uzurpuje sobie prawa do porzuconej córki. Podczas, gdy Louisa w tej niezwykle trudnej sytuacji potrafi zachować się mądrze i odpowiedzialnie, Cole pozwala sobie na odrobinę słabości względem byłej żony i stawia na szali przyszłość swojego związku.

W części trzeciego sezonu dotyczącej Helen, Alison i Cole’a wciąż mamy ten sam fascynujący obraz złożonych relacji grupy ludzi, którzy ranią ukochanych i jednocześnie cierpią od ran przez nich zadanych. Jak w piosence R.E.M. – Everybody hurts.

Ciekawa jestem, co zaplanowali dla nas twórcy w czwartym sezonie. Na szczęście niefortunny wątek Noah został zamknięty, więc jest szansa, że fabuła wróci na właściwe tory. Kolejną odsłonę serii z pewnością obejrzę, ale już nie z miłości, a raczej sentymentu, jaki ma się do dawnych ukochanych.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s