Makbet

Choć Justin Kurzel proponuje teatralną konwencję arcydzieła Szekspira, to jednak chętnie korzysta z możliwości jakie daje współczesna kinematografia. Efekt jest zaskakująco ciekawy. Bez rozmachu i efekciarstwa.

Australijski reżyser nie majstruje przy tekście dramatu, akcję filmu osadza w XI – wiecznej Szkocji, a bohaterom nakazuje mówić szekspirowską frazą. I jak to w ekranizacjach wielkiej dramaturgii bywa, męczą długie monologi (wygłaszane przez aktorów z offu lub prosto do kamery). Ale to nie słowa, ale obrazy i kolory mają budować napięcie.

586386_2.1

Makbet to wizualna perełka – popis technicznych możliwości operatora i montażysty. Niezwykłe wrażenie robią liczne sceny batalistyczne, zwłaszcza tam, gdzie dynamiczne ujęcia mieszają się ze slow motion. Zastygła w bezruchu postać Makbeta na tle walczących oddziałów przypomina trójwymiarową pocztówkę. Zaś skąpany w czerwieni finałowy pojedynek głównego bohatera z z Makdufem skojarzy się z kinem samurajskim. Piękne, majestatyczne plenery Szkocji oraz transowa muzyka tworzą niesamowity klimat ponurego teledysku.

Choć Justin Kurzel ma do dyspozycji najgorętszą parę aktorską, to nie ulega pokusie wykorzystania w pełni ich możliwości. Można kręcić nosem, że Michael Fassbender i Marion Cotillard to najbardziej zachowawczy Makbet i Lady Makbet w historii kina, ale dzięki temu, ta legendarna opowieść o żądnych krwi i władzy małżonkach zyskuje świeży, bardzo intymny wymiar.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s