Mad Max. Najprawdopodobniej najlepszy film akcji tego roku

Zwykle przygody Maxa Rockatansky’ego obchodziły mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Pierwsza część powstała, gdy jeszcze mnie na świecie nie było, ostatnia miała premierę dokładnie 30 lat temu. Głównie z racji wieku – z filmami George’a Millera nie było mi po drodze. Inna sprawa, że od produkcji z łatką sci-fi zwykle trzymałam się z daleka.  Nic też dziwnego, że na wieść o kontynuowaniu apokaliptycznej serii podchodziłam zupełnie obojętnie. Do czasu. Pięć lat temu Tom Hardy potwierdził, że to on, a nie Mel Gibson, zagra kultową rolę. Już nieco wcześniej plotkowano o udziale w produkcji Charlize Theron. Moje serce zabiło mocniej. Po czym uspokoiło się na dobrych kilka lat. Aż kilka tygodni temu poszłam do kina na Avengersów i przed seansem puścili zwiastun Mad Maxa: Na drodze gniewu. Dwa tygodnie później siedziałam podekscytowana na sali kinowej. Nie wiedząc, co mnie czeka. Tymczasem George Miller zafundował mi dwugodzinną jazdę bez trzymanki. Czwarta część popularnej serii to szaleńczy pościg pełen wysmakowanych popisów kaskaderskich, przy których  prawie nie majstrowali graficy komputerowi.

Mad Max 4 to najlepszy film akcji 2015 roku!  – tak wieść gminna niesie. I to prawda. Ja zdradzę Wam dlaczego…

kultura_kulturalnie po godzinach

Hardy, Theron i cała reszta …

Zaczynam od obsady, bo pewnie bez kilku nazwisk nie trafiłabym na salę kinową. Tom Hardy jako szalony Max – nie mogłabym sobie wyobrazić lepszej castingowej decyzji. Ale Miller mógł. Brytyjski aktor nie był pierwszym wyborem Millera, nie był nawet drugim. Najpierw reżyser – który Mad Maxa: Na drodze grzechu zapowiadał już w 1998 roku –  chciał pociągnąć serię z gwiazdą poprzednich części – Melem Gibsonem. Jednak ostatecznie – najprawdopodobniej z powodu antysemickich wypowiedzi aktora – filmowiec usunął go z obsady. Później wybór padł na Heatha Ledgera, ale potencjalną współpracę przekreśliła niespodziewana śmierć Australijczyka w 2008 roku. Nie chcę się rozwodzić nad tym, jakim Maxem byłby człowiek, który stworzył kilka doskonałych kreacji aktorskich (w tym Jokera w Mrocznym Rycerzu), ale jestem pewna, ze Ledger dostał godnego następcę. Mel Gibson również.

Myślę, że Hardy jest w stanie przekonać do siebie nawet najbardziej zatwardziałych fanów Gibsona, którzy nie wyobrażali sobie kolejnych epizodów bez swojego ulubieńca. Po pierwsze: Hardy jest wiarygodny w scenach akcji, które w większości wykonywał na planie sam, po drugie: choć nie jest gadułą, doskonale wykorzystuje te kilka linijek tekstu, które mu pozwolono wypowiedzieć, jego ciało i mimika mówią jednak znacznie więcej. Co więcej, Hardy dostał świetną partnerkę – Charlize Theron. Już napisy na początku seansu sugerują, że jest ona równorzędną bohaterką (nazwiska aktorów pojawiają się na jednej planszy obok siebie), a nie tylko filmową ozdobą, jak to zwykle bywa w filmach o herosach (ale o tym za chwilę). Cieszy również obecność Nicholasa Houlta w obsadzie, choć spod tony makijażu trudno dostrzec chłopięce rysy Brytyjczyka.

kultura_kulturalnie po godzinach

Pokłonić się przed Imperatorką

George Miller stworzył postać, która szybko stała się ikoną popkultury. Ale ponad 30 lat później – może trochę na przekór – reżyser wcale nie ma zamiaru eksploatować swojego bohatera. Pozwala mu odsapnąć, dorzucając jego wątek do cudzej historii. Jeśli spodziewacie się, że Mad Max 4 to wypełniona testosteronem opowieść o superbohaterze, będziecie bardzo zdziwieni. Bo w gruncie rzeczy Na drodze gniewu to bardzo feministyczna historia, której tempo nadaje ona – Imperatorka Furiosa – brawurowo zagrana przez Charlize Theron.

Miller nie tylko pozostawia w cieniu swojego ulubieńca, ale również dokonuje tego, co u innych twórców filmów akcji wciąż wywołuje palpitacje serca – daje władzę kobiecie. Furiosa jest silna, charyzmatyczna, walczy za sprawę. On jest herosem, którego ścigają demony przeszłości. Razem tworzą skomplikowany duet. Oboje oszczędni w słowach, nieskorzy do wyrażania uczuć budują nić porozumienia. Choć to porozumienie oparte bardziej na pragmatycznej transakcji, aniżeli na odruchach serca, ale zdarzają się tu momenty czułości. Nie dosłownej, bo Miller najwyraźniej nie lubi uciekać w utarte schematy.

kultura_kulturalnie po godzinach

Jedzie samochód przez pustynię

Fabułę Mad Maxa: Na drodze gniewu można streścić w jednym zdaniu: jedzie samochód przez pustynię, inne go gonią. Mało skomplikowana historia oraz niewielka ilość dialogów wcale nie jest ma znaczenia dla ogólnej – entuzjastycznej – oceny filmu. Trudno nawet powiedzieć – to, co mówi się przy okazji takich produkcji, że widowiskowe sceny tuszują marny scenariusz. W przypadku Millera nawet trudno mówić o scenariuszu. Aktorzy bowiem pracowali  w oparciu o storyboard. Miller wraz z grupą artystów rozrysował filmowe sceny. Powstało około 3500 obrazków! W czasie konferencji prasowych aktorzy zgodnie potwierdzali, że nietypowa praca z reżyserem była dla nich sporym wyzwaniem. Zwykle kręci się po scenie, a tu kręcono jedną, długą scenę przez 138 dni.

Świat nieskażony CGI

17 lat zajęło Millerowi zbudowanie apokaliptycznego świata. Nic też dziwnego, że jest on dopieszczony w każdym calu. Początkowo zamierzano wykorzystać australijskie plenery. Ale pustynia … zakwitła. Wstrzymano zdjęcia na rok, ale przyroda wciąż drwiła z filmowca. Dlatego zdecydowano się przenieść plan na najstarszą pustynię świata, znajdującej się w Naimbii. Tam, gdzie nigdy nie pada. Ale nie tylko natura grała w podchody z Millerem. Nie bez znaczenia była sytuacja ekonomiczna i polityczna w USA. Najpierw na losie projektu zaważył zamach terrorystyczny na WTC, potem sankcje nałożone na Namibię, a potem inwazja na Irak. W 2009 r. George Miller wrócił do pomysłu, choć przez pewien czas myślał o nawet o filmie animowanym. Na szczęście postawił na aktorów.

Choć efekt ekipy filmowej jest imponujący, to budżet Mad Maxa w zestawieniu z kosztami Avengersów był dość skromny (150 milionów, podczas gdy marvelowska produkcja kosztowała 2 razy tyle). Pieniędzy starczyło na ponad 200 dni na planie zdjęciowym, na którym pracowało ponad 1000 ludzi. Co ciekawe, w dobie największej świetności CGI, gdy niektóre produkcje właściwie kwestionują udział aktorów z krwi i kości, Miller niemal całkowicie z komputerowej obróbki zrezygnował. To, co widzimy na ekranie to w 90 procentach popisy ekipy kaskaderskiej, w skład której wchodzili również sportowcy olimpijscy i akrobaci z Cirque du Soleil. To robi wrażenie! Podobnie jak apokaliptyczne samochody, które specjalnie na potrzeby filmu zaprojektował designer Colin Gibson. Było ich na planie 150 rodzajów, połowa z nich została zniszczona w czasie zdjęć. Zachwyt budzi kolorystyka filmu, dość jaskrawa jak na apokaliptyczną opowieść. Cieszy oko charakteryzacja i kostiumy aktorów (kultowa kurtka Maxa też musiała się tu pojawić). Niekwestionowaną gwiazdą produkcji jest gitarzysta Coma the Doof Warrior. który gitarowymi riffami prowadzi – niczym dyrygent orkiestrę – oddziały wroga do boju.

kultura_kulturalnie po godzinach

Jak żyć?

Życie po Mad Maxie życie wcale nie musi być puste. Mówi się, że Miller nakręcił 480 godzin materiały filmowego. To prawie trzy tygodnie ciągłego oglądania! Jest spora szansa, że na dvd i blue – ray pojawi się bardzo ciekawy materiał. Co więcej, Miller już zapowiedział kolejną część przygód Max, ma się nazywać Mad Max: The Wasteland. Mamy scenariusz jednego filmu i nowelę będącą podstawą kolejnego. Powstały, gdy praca nad <Mad Maxem: Na drodze gniewu> się przedłużała. Pisaliśmy historie każdej z postaci, tło i to wszystko się rozrosło … – powiedział na blogu Playlist reżyser i scenarzysta wszystkich części sagi. Oczywiście teraz wszystko zależy od wyników box office’u. Na razie projekt przyniósł blisko 135 mln dolarów (dane wg filmweb), co jak na produkcję o kategorii R – dla widzów powyżej 17. roku życia – jest znakomitym wynikiem. Poza tym produkcja zbiera entuzjastyczne recenzje (na portalu Rotten Tomatoes Mad Max: Na drodze gniewu ma ocenę 98 pkt na 100). W tych okolicznościach los kontynuacji apokaliptycznej sagi wydaje się być przesądzony.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s