Dziewczyna z szafy

SZAFA, ZIOŁO I DZIEWCZYNA, CZYLI BODO KOX NIE JEST JUŻ OFF

Zielona dżungla wyrastająca w M2, egzotyczne ryby za szybą samochodu czy stróż prawa o gołębim sercu wskakujący w kowbojskie buty i pelerynę z błyszczącą na piersi odznaką szeryfa to wszystko, co może się zdarzyć na szaro-burym  osiedlu rodem z lat osiemdziesiątych. Ach, są jeszcze wszędobylskie zeppeliny, które oczami wyobraźni Tomka zapełniają osiedlowe niebo. Gdyby nie to wszystko, rzeczywistość wydawałaby nam się nie do zniesienia. A tak, Bodo Kox zafundował nam gorzką opowieść z lekkim przymrużeniem oka. Czy się udało? Na sto procent. Dziewczyna z szafy to jeden z nielicznych polskich filmów, w którym się zakochałam, i który potrafił mnie dokładnie tyle samo rozśmieszyć, co wzruszyć.
Tomek (Wojciech Mecwaldowski) cierpi na zespół sewanta, (nie jest w filmie wprost powiedziane, jedynie co może świadczyć o jego ukrytym geniuszu to spontaniczna gra na fortepianie podczas wernisażu). Wymaga ciągłej opieki, którą zapewnia mu  jego brat, Jacek. Jacek (Piotr Głowacki) jest webmasterm i dzięki temu, że może pracować z domu jest zdolny pilnować brata przez niemalże całą dobę. Niemalże, bo zdarza się, że trafia mu się zlecenie albo randka i wtedy wysyła Tomka do Kwiatkowskiej (Teresa Sawicka), okropnej sąsiadki, która ze względu na pamięć o ich rodzicach (ale za co najmniej 40 złotych) zaopiekuje się chłopakiem, włączając mu telewizję, od której dziczeje. Naprzeciwko mieszka jeszcze ona – Magda (Magdalena Różańska), dziewczyna o której nikt nic nie wie, ale która chętnie wybrałaby się za pomocą odkręconego gazu na tamten świat. Nie jest chora, raczej świadomie wybrała sobie świat ograniczony do ścian domu, a nawet szafy, w której uwielbia przesiadywać i jak mówi badać światy równoległe. A że czasami łyknie jakąś podejrzaną tabletkę albo zapali zioło, to nie znaczy, że głupia z niej dziewczyna. Chętnie opiekuje się Tomkiem, z którym, jak się okaże, wiele ją łączy. Na koniec jest też dzielnicowy policjant (Eryk Lubos) o twarzy boksera, ale o anielskim sercu, zauroczony Magdą, raczej bez wzajemności.
333232.1Te pięć postaci zamkniętych w jednym osiedlowym bloku wystarczyły Koxowi by snuć opowieść wielowarstwową. Tak, bo reżyser (i scenarzysta zarazem) w godzinę i trzydzieści minut poruszył wiele tematów, od braterskiej miłości i poświęcenia, przez borykanie się z chorobą, aż po samotność i poszukiwanie miłości. Może Tomek nie szuka miłości, choć ciężko jednoznacznie określić, co czuje bohater, który w całym filmie artykułuje zaledwie kilka słów. Ale z drugiej strony, z pewnością szuka bratniej duszy. Nie bez powodu z uporem maniaka naciska dzwonek do drzwi Magdy, za to niezbyt chętnie udaje się pod opiekę wrednej Kwiatkowskiej. Jacek z kolei z łatwością  angażuje się w kolejne związki, choć często okazują się znajomościami na jedną noc. Jednak nie raz w rozmowie z bratem wspomina o tym, że być może ta (z którą właśnie się umówił) będzie matką jego dzieci.
Zadziwiające, jak Kox, który całe dzieciństwo i późniejsze lata spędził mieszkając w domku jednorodzinnym, trafnie zobrazował życie w blokowisku, gdzie ludzie są sobie obcy, jednocześnie mieszkając tak blisko siebie. Rewelacyjna i bardzo prawdziwe sceny, chłopaków biegających po osiedlowym boisku czy podglądania sąsiadów przez lornetkę (jeszcze trafniejszy wybór głosów, których do tych scen użyczyli Krystyna Czubówna i Dariusz Szpakowski). Nic dziwnego, że w takiej dżungli, jakim jest dziesięciopiętrowy blok, szukamy od czasu do czasu schronienia, chociażby w szafie.
Przez trzy czwarte filmu, muszę przyznać, że bawiłam się świetnie. Film pełen jest gagów, czy to słownych, czy sytuacyjnych. Rozbrajał mnie zarówno złotousty Głowacki (Jak mi odbiorą to zlecenie, to ci przysięgam, że cię zrzucę z tego dachu. Normalne życie sobie zaplanuję… Po wyjściu z więzienia), jak i milczący Mecwaldowski, który do perfekcji opanował obrót przez prawe ramię. Do łez rozbawiła mnie scena na dachu, w której Mecwaldowski przywiązany sznurkiem (by nie spadł) w spokoju podziwia swoje zeppeliny. Świetnie wypadł Eryk Lubos, który stworzył dokładnie taki portret policjanta, jakiego chciał Kox (On jest Clintem Eastwoodem, kowbojem, gliną z powołania. Nie bierze łapówek, chciałby, żeby ludzie nie rzucali papierków na chodnik. Mam idealistyczny obraz policjantów i ludzi – mówił reżyser w jednym z wywiadów). Mimo ciągłej miny złego faceta, Lubos wywołuje tylko ciepłe uczucia.
Myślę sobie, że Dziewczyna z szafy jest dowodem na to, że czasami warto wyjść na moment z offu i spróbować zrobić coś dla szerszej publiczności, zachowując jednak cechy ambitnego kina. Bodo Koxowi się to zdecydowanie udało. Dziewczynie… nie można zarzucić ani przewidywalności (finalna scena jest równie kontrowersyjna, co zaskakująca), ani braku lekkości i humoru na dobrym poziomie. Może dobrze, że nie zrealizowano tego filmu wcześniej (scenariusz był już gotowy w 2006 roku), dzięki czemu Kox doczekał się ekipy filmowej z prawdziwego zdarzenia. Nie mam tu na myśli tylko ekipy aktorskiej, choć ta jest bez zarzutów. Świetną robotę wykonali Arkadiusz Tomiak (fenomenalne zdjęcia), Andrzej Halicki (scenografia) i Wojtek Ślusarz (dźwięk, pomysłodawca scen z głosem Szpakowskiego). Nie zawiodła wspaniała muzyka, klimatem podobna do  Radohead czy Sigur Ros, czyli dokładnie, tego czego słuchał Kox tworząc parę lat wcześniej scenariusz.
Dziś śmiało mogę powiedzieć, że Dziewczyna z szafy jest moim ulubionym polskim obrazem. Mimo podjęcia trudnego tematu, nie ma w sobie niepotrzebnego patosu i żalu. Kox, który twierdzi, że Życie jest źle opowiedzianym dowcipem, właśnie w taki sposób opowiedział swoją historię. Z humorem, ironią , ale przede wszystkim z dużą dawką optymizmu.
 _____________________
tekst: Agnieszka
Dziewczyna z szafy
Reżyseria: Bodo Kox
Obsada: Wojciech Mecwaldowski, Piotr Głowacki, Teresa Sawicka, Magdalena Różańska, Magdalena Popławska, Olga Bołądź
Polska, 2012
 
 
Reklamy

3 Comments Add yours

  1. Anonimowy pisze:

    Zgadzam się z Tobą, Box wyszedł z offu, ale wciąż jest to kino ambitne, autorskie. Bardzo do mnie trafia taka estetyka i dowcip.

    Polubienie

  2. Anonimowy pisze:

    Miało być Bodo Kox 😉

    Polubienie

  3. Ollaland pisze:

    Film bardzo wzrusza i zgadzam się z Tobą, że to dzieło ambitne, jednak większości się spodoba 🙂 Postać Magdy i jej aspołeczność jest niesamowita

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s