Dlaczego nie lubię multipleksów. Zwłaszcza w sobotę wieczorem

Muszę to przyznać. W kinie spędzam dużo czasu, czasami wydaje mnie się nawet, że za dużo. Kilka rzeczy pewnie na tym cierpi, bieganie, książka, która czeka na swoją kolej czy pies, który zamiast po osiedlu wolałby wybrać się na spacer do odległego parku. Niestety jestem kinomaniakiem. Przyznaję się bez bicia. Jednak z każdym pobytem w kinie uświadamiam sobie, że nienawidzę multipleksów i obiecuję sobie, że moja noga tam nigdy więcej nie postanie.

500-days-of-summer-cinema-scene

Spawa jest prosta. Nie lubię marnować czasu. Jeśli przyszłam na film, to tylko po to, by go obejrzeć. Jednak w cenie biletu (które w multipleksie sięgają prawie 30 złotych) nie dość, że kupuję co najmniej 25 minut reklam, to najczęściej w pakiecie dostaję hałaśliwego sąsiada, który niemiłosiernie głośno chrupie popcorn, albo otwiera puszkę z piwem (true story!), a na dodatek odbiera telefon w trakcie seansu (bo po co go wyłączać?!).

Dobra, popcorn zniosę, Jednak chamstwa i braku szacunku dla innych nie podaruję. Na miłość boską, kino to miejsce publiczne, i wypada się w nim zachowywać jak należy (tzn. jak w kościele, telefon wyłączyć lub wyciszyć!). Niestety ostatnio byłam świadkiem takiego zachowania. Sobota wieczór, kino pęka w szwach, kto nie zrobił rezerwacji, ląduje w pierwszym rzędzie. Udało się, zdążyłam na 30 minut przed seansem. Szczęśliwa siedzę w ostatnim rzędzie, koło mnie starsze małżeństwo (trochę nietypowo, myślę sobie, w końcu była to premiera Iluzji, ale zaraz potem pomyślałam, że w ich wieku tez chciałabym być na bieżąco z repertuarem kinowym). Zaczynają się reklamy, obowiązkowo jakieś 25 minut, nic ciekawego, jakiś samochód, coca-cola, kilka trailerów, które i tak znałam z youtube. Wszyscy zgrabnie, oprócz spóźnialskich zajmują miejsca, zaczyna się film, niektórzy pozbyli się przynajmniej połowy zawartości kubeczka z popkornem, wysiorbali (wiem, brzydkie słowo, ale idealnie pasuje) napoje. I zaczyna się pssssyt – jedna puszka z piwem, psssyt – druga. Dobra, to jeszcze nic takiego. Ale potem … odbieranie telefonów, pisanie sms-ów, pilne wychodzenie do toalety. Starsza pani zwraca cichutko uwagę, zostaje wyśmiana. Żal mi jej, chciała dobrze dla nas wszystkich. Potem ktoś jeszcze zwraca uwagę, ale nie skutkuje. I tym sposobem, ucieka mnie i moim sąsiadom kawałek filmu. Rzadko bywam w mutlipleksie, ale przypuszczam, że to norma, zwłaszcza w sobotni wieczór.

0_(1)

Ostatnio wiele się mówi o próbach bojkotowania reklam w kinach wielosalowych. Właściciele kin zmuszani są do tłumaczenia się, po co reklamydlaczego takie długie? Słusznie, myślę sobie, w końcu dziś jesteśmy nimi atakowani z każdej strony. Gdyby właściciele kin skrócili blok reklamowy z 20 na 10 minut, pewnie byłoby po sprawie. A tak zrobił się szum, choć niektórzy twierdzą, że to walka z wiatrakami. Jeszcze kilka lat temu, kinowe reklamy trwały znacznie krócej i nikt nie narzekał. Dziś (pewnie w związku z tym, że nie ma regulacji prawnych co do ich długości), właściciele kin wydłużają ich czas do maksimum. Sprawa ma jednak drugie dno. Kina muszą zarabiać, a brak reklam spowodowałby, że zwłaszcza mniejsze kina mogłyby sobie nie poradzić na rynku, albo byłyby zmuszone szukać oszczędności gdzie indziej (np. zmniejszając wynagrodzenie pracowników). Dlatego niezadowolonemu widzowi nie pozostaje nic, jak zacisnąć zęby, bo sam nie jest w stanie wygrać tej bitwy.

Notting-Hill

Jednak, to z czym z pewnością możemy walczyć i co co wymaga natychmiastowej poprawy, to my sami, widzowie i nasza kultura w kinie. O ileż przyjemniej byłoby obejrzeć film w ciszy, bez dzwoniących telefonów i niepotrzebnych komentarzy.

Ja na dzisiaj wybieram kina studyjne, gdzie widz najczęściej nie trafia z przypadku, ani dla towarzystwa, gdzie w spokoju można obejrzeć film, bez zbędnego denerwowania się na sąsiada z fotela obok. Aaaa, i reklam jest jak na lekarstwo.

Myślę sobie, że multipleks i tak da sobie świetnie radę beze mnie.;)\

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s