Nagłe pukanie do drzwi, Etgar Keret

Zastanawialiście się kiedyś, jakie ostatnie słowo pada najczęściej z ust ludzi mających umrzeć gwałtowną śmiercią? Amerykańska uczelnia MIT zorganizowała szeroko zakrojone badania wśród różnorodnych społeczności Ameryki Północnej i odkryto, że owo słowo – to nic innego jak „fuck”. (…) A co mówi Jeremy Kleinman na chwilę przed zdaniem duszy wyższemu kwatermistrzostwu? Mówi: Bez sera. Mówi, bo akurat zamawia coś w restauracji z cheesburgerami, która nazywa się Jesus Christ (…).
Zapalniczka, cukierek na kaszel, znaczek pocztowy, samotny papieros, trochę jakiegoś syfu, wykałaczka, chustka do nosa, pióro, dwie monety po pięć szekli. To tylko mała część tego, co mam w kieszeniach (…). Tak naprawdę wszystko, co mam w kieszeniach, znalazło się tam w sposób przemyślany i celowy. Wszystko jest tam po to, by stworzyć korzystną sytuację w chwili próby (…). Ale jeśli na przykład ładna dziewczyna, wiecie co nawet nie, że ładna, po prostu miła, zwyczajnie wyglądająca dziewczyna, ale ze zniewalającym, zapierającym dech uśmiechem, poprosi was o znaczek, nawet nie poprosi, po prostu zatrzyma się w deszczowy wieczór gdzieś na ulicy, z kopertą bez znaczka w ręku, koło czerwonej skrzynki pocztowej, czy nie orientujecie się przypadkiem, gdzie jest otwarta o tej porze poczta, po czym lekko zakaszle, z zimna, ale i z rozpaczy, bo również ona będzie w głębi duszy wiedziała, że nie ma żadnej otwartej poczty w okolicy, a już na pewno nie o tej porze, i w takiej sytuacji, chwili próby, nie powie „Co ty, kurwa, masz w tych kieszeniach?”, tylko będzie wdzięczna za znaczek, nawet nie, że wdzięczna, po prostu uśmiechnie się swoim zniewalającym uśmiechem – zniewalający uśmiech za znaczek pocztowy, pisałbym się na taki interes w każdej chwili, nawet jeśli ceny znaczków podskoczą, a ceny uśmiechów spadną (…).
Gdybym rozpoczęła dzisiejszy wpis od tego, że Edgar Keret to świetny pisarz jest, to pewnie wielu z Was odpuściłoby dalsze czytanie posta. Tymczasem, założę się, że Jeremy, który serów nie lubił, jak również dziewczyna o zniewalającym uśmiechu, już zdążyli Was zaciekawić. A to bohaterowie dwóch opowiadań izraelskiego pisarza, Jesus Christ i Co mamy w kieszeniach? pochodzących ze zbioru Nagle pukanie do drzwi. Tak naprawdę, to nie chcę Wam zdradzać szczegółów i zabierać Wam frajdę z czytania, jeśli zdecydujecie się zajrzeć do opowiadań Kereta (a może już to zrobiliście?!). Powiem Wam tylko tyle, że mimo wszystko pisarz łatwych warunków do pisania nie ma, bo od pierwszej strony książki siedzi przed komputerem trzymany na muszce przez nieproszonych gości…

W Nagle pukanie do drzwi znalazło się przeszło 30 opowiadań. Niesamowita wyobraźnia, kafkowski surrealizm i duża dawka ironii, tak najlepiej określić styl Kereta. Ale pisarz wcale nie pisze o rzeczach błahych, nie unika niewygodnych tematów. W jego opowiadaniach jest o samotności, nieszczęśliwej miłości, przemocy. To jeden z tych autorów, którzy w zaledwie kilku akapitach potrafią powiedzieć więcej niż inni na pięciuset stronach powieści.

A niewiele brakowało by Edgar Keret nie zostałby pisarzem, tylko programistą komputerowym. W Izraelu musiał jednak odbyć obowiązkową służbę wojskową, a ponieważ żołnierz z niego był raczej marny, przydzielano mu pilnowanie magazynów. Tam, gdy znudziło mu się patrzenie w sufit i robienie pompek, zaczął pisać opowiadania. Tak powstały debiutanckie Rury. Pytany czy kiedykolwiek wyda powieść, odpowiada, że kiedyś napisał kilka rozdziałów, ale wówczas włamano się do jego mieszkania i skradziono komputer. I jak twierdzi nie żałuje, widocznie krótkie formy są jego przeznaczeniem.

Edgar Keret jest jednym z najchętniej czytanych autorów w Polsce. Nie wiem, czy bez znaczenia jest fakt, że płynie w nim polska krew (jego rodzice są Polakami). Nie powinien nas też dziwić, że Keret doczekał się domu w Warszawie – kompaktowego (jak jego literatura). Lokum pisarza mieści się w szczelinie między budynkami przy ulicy Chłodnej i Żelaznej, ma miniaturową łazienkę, miniaturowe posłanie, miniaturowe szambo. Wszystko ponoć spełnia swoje funkcje [klik].

W 2006 roku powstał film Tamten świat samobójców (z Tomem Waitsem), w reżyserii Gorana Dukića oparty na opowiadaniu Kolonie KnelleraW tym roku na festiwalu w Sundance ten sam reżyser prezentował krótkometrażowy obraz, What do we have in our pocekts?. Może po tym filmie zaczniecie napełniać kieszenie, żeby powiedzieć „tak”, a nie żałować…

 

Jeśli zapomniałam napisać, że NAGLE PUKANIE DO DRZWI TO ŚWIETNA KSIĄŻKA, to piszę to właśnie tutaj i to wielkimi literami. I żeby nie było, że nie ostrzegałam! Czytanie grozi niekontrolowanymi napadami śmiechu! Weźcie to pod uwagę, zwłaszcza jeśli czytacie w miejscu publicznym (pozdrawiam serdecznie Pana z samolotu, który godnie znosił moje śmichy chichy!).
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s