Imany Live!

TO NIE BYŁ GREY MONDAY

Miało być nieco bardziej kameralnie, bo we wrocławskim Eterze, było jednak inaczej. Pierwszy koncert Imany w Polsce, rozpoczynający trasę po naszym pięknym kraju przeniesiony został do Hali Orbita, jednej z większych sal koncertowych w stolicy Dolnego Śląska. Na tym minusy poniedziałkowego koncertu Francuzki się kończą. Imany sprostała zadaniu, nie tylko śpiewała przez okrągłe 2 godziny, ale też nawiązała doskonałą relację  z publicznością. Widać, że wdzięczna jest Polsce z trzykrotną platynę! W kraju, gdzie nadal płyty częściej się kopiuje, to bardzo zaskakujący wynik, zwłaszcza  jak na debiutantkę.

Jeszcze zanim wrocławianie na dobre zdążyli się zająć miejsca, na scenie, z ciemności wyłoniła się kobieca, zgrabna postać. To Imany, która niespodziewanie wpadła zapowiedzieć swój support, senegalskiego muzyka Freddy’ego Faada śpiewającego piosenki w stylu r’n’b, czasami klimatem przypominające akustyczną Tracy Chapman. Publiczność początkowo nieśmiało kołysała się w rytm muzyki debiutującego w naszym kraju muzyka, ale już po kilku chwilach śpiewała razem z sympatycznym Faada. Po takim obiecującym wstępnie, koncert Imany musiał się udać!
Imany wraz ze swoją ogromną energią na scenę wkroczyła około 20.30. Zaczęła od bardzo żywiołowego Pray for your Help, od razu rozpoznanego przez fanów. Rozgrzani wcześniej przez Faada nie potrzebowali szczególnych zaproszeń do bujania się i śpiewania wraz z artystką. Potem usłyszeliśmy hity, Please and Change, You Will Never Know  i inne utwory z debiutanckiej płyty, jak chociażby rewelacyjne, bo bardziej rockowe od oryginału wydanie Where Have You Been czy Grey Monday.
Piękny głos Francuzki mogliśmy też podziwiać w aranżacjach dobrze znanych utworów, Bohemian Rapsody zespołu Queen czy fantastycznego Sign My Name w oryginale wykonywanego przez Terence Trent D’Arby.  Imany, która do perfekcji opanowała sztukę dialogu z publicznością, zmusiła ją (choć umówmy się, nie musiała zbytnio namawiać) na wspólne nucenie przeboju The Fugees, Ready or Not. Jednak na wyżyny swoich umiejętności wokalnych wspięła się, wykonując numer Janis Joplin, Mercedes Benz, przy którym spowodowała (pod pretekstem konkursu na najbardziej groovy city), że cała widownia bujała się w rytm muzyki.
Tak, we wspaniałym klimacie, prawie dwugodzinny koncert upłynął w mgnieniu oka. Imany, która chętnie śpiewa po angielsku, czasami w swoim ojczystym języku, na bis zdecydowała się zaśpiewać po francusku. Było pięknie i nastrojowo, dokładnie tak, jak podczas całego koncertu. Od Imany otrzymaliśmy nie tylko fantastyczne piosenki, ale również dużo ciepła.
__________________
 tekst: Agnieszka
Imany, Shape of My Heart
Wrocław, Hala Orbita
15 kwietnia 2013
Zdjęcie: www.mmwroclaw.pl (Damian Mękal)
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s