Norah Jones, Little Broken Hearts

ZŁAMANE SERDUSZKA
Często jest tak, że wydarzenia, które dzieją się na różnym etapie naszego życia mają mniejszy lub większy wpływ również na naszą pracę. Bardziej wrażliwi, a w tej grupie są bez wątpienia artyści, odzwierciedlają życiowe doświadczenia w swojej twórczości. Nowej miłości czy bolesnemu rozstaniu często dają wyraz w swoich książkach czy muzyce. Podobnie było w przypadku młodej amerykańskiej wokalistki, Norah Jones.

Norah Jones
Znana do tej pory z melancholijnych, pięknych, ale raczej przewidywalnych utworów, Jones, po rozstaniu ze swoim długoletnim partnerem i współkompozytorem, postanowiła sprawdzić się w nowych muzycznych obszarach. Ba, nie tylko próbuje nowych brzmień, ale również eksperymentuje ze swoim wizerunkiem scenicznym. Do najnowszego album Little Broken Hearts, artystka ścieła włosy, usta pomalowała na krwistoczerwony kolor i pozwoliła się sfotografować, stylizując okładkę płyty na plakat głośnego w połowie latach sześćdziesiątych filmu typu soft porno, Mudhoney. Ostro jak na jeden raz. A efekt?

Wokalistka, jak przystało na kilkakrotną zdobywczynię nagrody Grammy nie rozczarowuje. Materiał, który znalazł się na Little Broken Hearts jest zaskakujący. Nie ma tu może utworów na miarę hitów, Come away with meDon’t Know Why czy Thinking About You, ale zwolennicy mniej jazzowych melodii, znajdą tu coś dla siebie. Dla mnie płyta jest ciekawa przede wszystkim dlatego, że jest zdecydowanie różna od poprzednich. Ostrzejsza i mniej subtelna. Chociaż trudno uciec od porównań, kiedy wydało się wcześniej cztery podobne muzycznie do siebie albumy. Jednak, jakby się nad tym dłużej zastanowić, artystka już na poprzedniej płycie The Fall z fenomenalnym singlem Chasing Pirates nieco odchodziła od swojej melancholijnej duszy i sposobu śpiewania. Były to jednak tylko nieśmiałe próby metamorfozy, którą ostatecznie zdecydowała się wprowadzić dopiero na kolejnej płycie, Little Broken Heart.

Odwagi we wprowadzeniu muzycznych zmian dodał artystce również nowy producent Brian Burton (wcześniej współpracował chociażby z Gorillaz czy Cee Lo Green), bardziej znany pod pseudonimem Danger Mouse. Chociaż pierwszy singiel promują płytę, Happy Pills nie jest może zbytnio rewolucyjny w stosunku do poprzednich, jednak już po przesłuchaniu całego materiału ma się nieodparte wrażenie, że nie jest to już ta sama Norah Jones. Elektroniczne brzmienie i nowatorskie rozwiązania muzyczne raz na zawsze zastąpiły spokojne „plumkanie” na klawiszach i jazzowy nastrój. Nawet głos Jones brzmi w tych aranżacjach zupełnie inaczej!

Nie inaczej musiało się zadziać w teledyskach artystki, które nabrały bardziej drapieżnego charakteru, odsłaniając ciemną stronę piosenkarki. W klipie do piosenki Miriam, wokalistka siedzi z grobową miną w łodzi, której wiosła są umoczone we krwi. A w ostatnim ujęciu widać nawet topielicę. Zarówno ten klip, jak i poprzedni, do Happy Pills utrzymane są w pięknej, ale mrocznej stylistyce lat sześćdziesiątych.

Czy wraz z płytą Little Broken Heart narodziła się „nowa Norah Jones” czy tylko „tymczasowa”, poszukująca swojej muzycznej drogi? Trudno powiedzieć. Dlatego jestem bardzo ciekawa następnej płyty wokalistki. Dopiero ona pozwoli nam utwierdzić się w przekonaniu, że Jones przeszła metamorfozę lub, że po prostu była przelotnie zauroczona nowymi kierunkami muzycznymi. Niezależnie od tego, którą drogę obierze na przyszłość i tak będę kibicować jej wielkiemu talentowi.

________________

tekst: Agnieszka

Little Broken Hearts, Norah Jones

Blue Note, 2012

Zdjęcia: facebook.com/norahjones

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s