Diana Krall Live!

ROMANS JAZZU Z REWIĄ
16 listopada Wrocław miał zaszczyt, już po raz trzeci, gościć światowej sławy pianistkę i piosenkarkę, Dianę Krall. Wrocławianie tego dnia nie zawiedli i stawili się tłumnie na koncercie organizowanym w ramach Ethno Jazz Festival.

Początkiem października ukazał się trzynasty krążek pianistki, zatytułowany Glad Rag Doll. Krążek o tyle unikatowy, że zrywa z dotychczasowym, powiedziałabym bezpiecznym brzmieniem, dzięki któremu Krall zdobyła międzynarodowy rozgłos. Nowa płyta to doskonale wyważona mieszanka jazzu, bluesa, country, swingu i ragtimu.
Artystka sięga na niej do utworów lat dwudziestych i trzydziestych, które zasłyszała podczas rozśpiewanych imprez w małej knajpce prowadzonej przez jej rodzinę. Jak sama artystka przyznaje, było gęsto od dymu papierosowego, w powietrzu unosił się zapach alkoholu, a rodzina i znajomi aż rwali się do wspólnego śpiewania. Za sukcesem krążka stoi uznany gitarzysta jazzowy Marc Ribot oraz zdobywca nagród Grammy, T Bone Burnette, niegdyś gitarzysta w zespole Boba Dylana, Rolling Thunder Revue, dziś producent megagwiazd, jak: Roy Orbison, k.d.lang, Elton John, Elvis Costello (prywatnie mąż Diany Krall). Wspólnie udało im się zachować beztroski i zadziorny styl przedwojennych piosenek, nadając mu jednocześnie nowoczesne brzmienie.

Utworem zamykającym płytę jest When CurtainComes Down, przewrotnie była to melodia, która otworzyła wrocławski koncert. Muzyce towarzyszył film wyświetlany z tyłu sceny, w którym wystąpił, wystylizowany na prezentera teatru wodewilowego Ziegfeld Follies, aktor Steve Buscemi (kojarzony głównie z amerykańskim kinem niezależnym). Ubrana we frak pianistka pojawiła się na scenie w towarzystwie czteroosobowego zespołu. Początkowo wykonali utwory z nowej płyty, ale na żywo brzmiały one o niebo lepiej, aż trudno było powstrzymać się od klaskania czy wybijania rytmu nogą. Z czasem pojawiły się również piosenki z poprzednich krążków, ale w zupełnie nowych aranżacjach, z których najbardziej zapadło mi w pamięci brawurowe wykonanie The Temptation Tom Waitsa. Piękne wizualizacje w stylu niemych, przedwojennych filmów towarzyszyły praktycznie każdej części koncertu. Całości dopełniała scenografia, wielki półksiężyc, patefon, stare pianino z kolorowymi witrażykami, przy którym w połowie koncertu zasiadła Diana zachęcając publiczność do wybierania piosenek, które ma zagrać (bo „przecież możecie żądać, skoro zapłaciliście za bilety”). Publiczność zaczęła domagać się coverów. Diana pokręciła nosem, ale ostatecznie spełniła prośbę widowni.

Wokalistka cały wieczór tryskała humorem, rzucała dowcip za dowcipem I w niczym nie przypominała dystyngowanej damy z okładek płyt. Wrocławska publiczność odwdzięczyła radosnym Happy Birthday, jako, że tego dnia wypadały urodziny artystki. Krall udała zaskoczoną („Skąd wiedzieliście?”), powiedziała, że się wzruszyła, ale to raczej oznaka tego, że się starzeje. Ale patrząc na tą smukłą, energiczną blondynkę ma się wrażenie, że od lat się nie zmienia, a muzycznie, mimo, że sięga do tematów starszych od niej samej, to jej twórczość nabiera świeżości, jakiej inni artyści mogą jej tylko pozazdrościć.

Publiczność długo nie pozwoliła zejść pianistce ze sceny, domagając się bisów. Gdy jednak Krall zniknęła za kurtyną po raz ostatni, myślę, że nie zostawiła nikogo z rozczarowaną miną, może co najwyżej z niedosytem, bo przeszło półtorej godzinny koncert minął jak jedna chwila,a chciałoby się słuchać więcej i więcej.
___________
Diana Krall, koncert Glad Rag Doll
Wrocław, Hala Orbita
16 listopada 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s